RECENZJA: „Marilyn. Żyć i umrzeć z miłości” — Alfonso Signorini.

RECENZJA: „Marilyn. Żyć i umrzeć z miłości” — Alfonso Signorini.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, żona swojego męża. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Kim była Marilyn? Modelką. Aktorką. Piosenkarką. Producentką. Córką — trochę mniej. Żoną — trzykrotnie. Dziwką — niewątpliwie. 
Marilyn Monroe to kobieta, do której mam słabość od najmłodszych lat. Piękna, utalentowana, zawzięta, pracowita, delikatna, kochająca i kochana, ale jednocześnie bardzo, bardzo samotna i smutna. Tak zawsze chciałam o niej myśleć i tak właśnie przedstawił ją Signorini w swojej cudownej niby-biograficznej książce. 

„Zbeletryzowana biografia Marilyn Monroe” to napis krzyczący do nas z tylnej części okładki. Od razu pogodziłam się z faktem, że nie będzie to szczegółowa, nieprzekłamana opowieść o życiu gwiazdy. Byłam zaciekawiona, ponieważ zawsze wolałam powieści z szybko rozwijającą się akcją, niż ciągnące się w nieskończoność biografie. Miałam nadzieję, że znalazłam coś dla siebie — książkę nie do końca biograficzną, z której jednak dowiem się pewnych faktów. 
Nie zawiodłam się. 
Na początku książki poznajemy matkę Marilyn, Gladys. Kobieta jest w ciąży z córeczką, której chce zapewnić jak najlepsze życie. Po urodzeniu małej Normy wpada w pracocholizm i zaniedbuje dziecko. Oddaje dziewczynkę do rodziny zastępczej na pięć dni w tygodniu, a kiedy zabiera córkę do domu na weekendy, zaniedbuje ją i bije. 
Norma ma za sobą ciężkie dzieciństwo w rodzinach zastępczych i sierocińcach. W wieku szesnastu lat wychodzi za mąż, bo tylko to może uratować ją przed powrotem do domu dziecka, jednak małżeństwo nie jest do końca szczęśliwe. Kiedy mąż wyjeżdża do pracy, Norma podejmuje pracę jako hostessa, czym budzi złość teściów. 
Po wielu latach, kolejnych nieszczęśliwych romansach i przyjęciu pseudonimu Marilyn Monroe, aktorka wreszcie osiąga wymarzony sukces — staje się ikoną, amerykańską flagą, legendą za życia. Niestety życie na wysokich obrotach oraz brak spełnionej, szczęśliwej miłości doprowadzają Marilyn do samobójstwa.
Książka nie jest przekłamana, jednak pewne fakty się nie zgadzają. Dobry język i wciągająca fabuła (samo życie, cudowny american dream sieroty z przedmieścia!) wynagradzają rozbieżności z faktyczną biografią gwiazdy, mimo to warto po przeczytaniu zapoznać się z informacjami o MM z bardziej wiarygodnego źródła. 
Fanom blond seksbomby polecam książkę, ponieważ jest ciekawa. Fanom książek polecam, ponieważ jest wciągająca i świetnie napisana. Antyfanom książek także polecam, bo wierzę, że dzięki tej historii o celebrytach, romansach i samotności mogą pokochać czytanie. 
Dodam tylko, że książka była prezentem od mojego chłopaka, za co bardzo mu dziękuję <3