Jak rozpocząć nowy rok z przytupem

Jak rozpocząć nowy rok z przytupem
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, żona swojego męża. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Wchodząc w nowy rok, często decydujemy się na ustalanie dla siebie postanowień, stawiamy sobie nowe cele i tak dalej. Ja zdecydowanie nie jestem fanką takiego podejścia, jednak uważam, że jest kilka rzeczy, które pozwolą rozpocząć nowy rok z przytupem i pozytywną energią.

Znajdź hobby

Trochę mnie to dziwi, ale znam naprawdę wiele osób, które po prostu niczym się nie interesują, a wolny czas spędzają w totalnie nieproduktywny sposób.

Nie zrozumcie mnie źle — też lubię czasami przetracić cały dzień na seriale, albo grać do znudzenia w Simsy, ale potrafię znaleźć sobie także zajęcia, które w jakiś sposób mnie rozwijają. Bardzo lubię czytać książki, w wolnych chwilach prowadzę bloga (a więc piszę treści oraz robię zdjęcia, zagłębiam się w tajniki fotografii, uczę obsługi różnych programów graficznych i nie tylko), z przyjemnością oglądam w internecie tutoriale makijażowe, a później próbuję wykonać taki sam make up na sobie. Może nie są to zajęcia nad wyraz ambitne, ale na pewno kreatywne i rozwijające.

Jeśli nie macie jeszcze hobby, które totalnie Was wciągnęło i zwyczajnie lubicie poświęcać mu czas, koniecznie spróbujcie znaleźć coś takiego w nowym roku.

Znajdź konkretny, realny cel

Jak wspominałam na początku, nie jestem fanką postanowień noworocznych. Niby każdy co roku je robi, ale mam wrażenie, że dla większości z nas to „rzeczy, które chcielibyśmy zrobić w nowym roku, ale z góry zakładamy, że i tak nie wyjdą”. Takie podejście to zło.

Moim zdaniem, zamiast wymyślać niesamowite postanowienia (zwykle i tak co roku takie same), lepiej postawić sobie 2-3 realne i konkretne cele. Co to znaczy?

Konkretne, czyli bardzo dokładnie określone. Jeśli powiemy sobie: „schudnę do wakacji”, to właściwie możemy schudnąć i pół kilo, i niby postanowienie zrealizowane, ale jednak coś jest nie tak. Jeśli natomiast określimy: „do końca czerwca schudnę 5 kg”, mamy dokładnie określony cel i termin realizacji, dzięki czemu wiemy, jak rozplanować pracę nad celem i regularnie możemy monitorować postępy, co świetnie motywuje do dalszej pracy.

Realne, czyli możliwe do zrealizowania. Jasne, że mogłabym postanowić sobie, że w tym roku zostanę znaną blogerką, ale jeśli czas będzie mijał, a ja nadal nie będę znana, to zacznie mnie trafiać szlag. Jeśli zamiast tego postanowię sobie, że w tym roku będę pisała po trzy teksty na bloga tygodniowo, lub „uzbieram” 1000 lajków na Facebooku — od razu będę wiedziała, na czym muszę się skupić, żeby ten konkretny cel osiągnąć, a świadomość, że wiem, gdzie jest moja górna granica oraz, że powoli się do niej zbliżam byłaby motywująca.

Rób rzeczy, ale nie za dużo

Bycie ambitnym, pracowitym i produktywnym, a jednocześnie dawanie sobie trochę luzu i robienie detoksu od wszystkiego jest ostatnio bardzo modne. Ja chciałabym w tym roku znaleźć złoty środek — pracować tak, aby było widać efekty, ale nie za ciężko. Robić rzeczy, które mnie interesują, ale brać na siebie zbyt wiele zadań i obowiązków. Dawać sobie czas na odpoczynek i reset, ale też nie rozleniwiać się za bardzo.

Dla mnie zdecydowanie właśnie to będzie najtrudniejszą rzeczą, bo odnajdywanie równowagi między robieniem, a nierobieniem nigdy nie było moją mocną stroną 😉 Mam nadzieję, że tym razem pójdzie mi lepiej.

Jak rozpocząć nowy rok z przytupem?

A Wy? Co planujecie na ten rok? Macie jakieś cele lub postanowienia, czy to nie dla Was?

Jakie są Wasze sposoby, aby rozpocząć nowy rok z przytupem i pozytywną energią? Dajcie znać w komentarzach.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o