Konturowanie twarzy dla amatorów + prosty makijaż na co dzień.

Konturowanie twarzy dla amatorów + prosty makijaż na co dzień.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Latest posts by Paula (see all)

Cześć, chciałam Was dzisiaj zaprosić na mój pierwszy post urodowo-makijażowy. Nie jestem żadnym specem, ale lubię się malować, szczególnie na „większe wyjścia”, bo mogę trochę poszaleć.

Dzisiaj po raz pierwszy zdecydowałam się sprawdzić, o co właściwie chodzi z tym konturowaniem (tak jest, nie robiłam tego wcześniej) i opowiedzieć Wam o moich wrażeniach, pokazać, jak wyszło i dać kilka rad. Zapraszam! 🙂 

Do mojego konturowania twarzy użyłam lekkiego podkładu w troszkę ciemniejszym kolorze (nie jest moim ulubieńcem, ale jego odcień nieźle się do tego nadał) oraz jasnego korektora. Pewnie przy wykonywaniu całego makijażu popełniłam tyle błędów, że dostałabym po łapach od każdego wizażysty, ale cóż, przecież jestem amatorką 🙂

Nie chciałam osiągnąć teatralnego efektu w stylu specjalistki od konturowania, Kim, dlatego postawiłam na niewielką ilość obu kosmetyków i przewagę jasnego korektora. Podkład nałożyłam tylko w kilku miejscach, które powinno się przyciemnić przy moim kształcie twarzy (wydaje mi się, że jestem kwadratem). 
To, jak wyglądały nałożone przeze mnie kosmetyki przed roztarciem, możecie zobaczyć na zdjęciu: 
Niestety, samo zdjęcie jest, jakie jest, dlatego przygotowałam też bardzo profesjonalny schemat nakładania kosmetyków. Użyłam do tego Painta, bo nie miałam innego pomysłu. 
Właściwie, schemat wyszedł całkiem zadowalająco i, przede wszystkim, czytelnie, więc chyba nie możecie się czepiać, że użyłam do tego Painta 😉 
Zasada (którą pewnie znacie już na pamięć) jest prosta: jasnym uwypuklamy, ciemnym kamuflujemy. 
Prosty przykład: mam kwadratowo-okrągłą twarz i chcę ją wyciągnąć i wyszczuplić, dlatego ciemnym kolorem kamufluję boki, a jasnym wydłużam brodę.  
Po roztarciu kosmetyków pędzlem, dodaniu odrobiny różu i oprószeniu pudrem, moja twarz wyglądała tak: 
Postanowiłam trochę zaszaleć i (również pierwszy raz) podkreślić brwi. Na co dzień tego nie robię, ponieważ moje brwi są naturalnie ciemne i mają całkiem fajny kształt, więc zwykle tylko je przeczesuję grzebyczkiem. Dzisiaj podkreśliłam je brązowym cieniem do powiek, chyba jednak trochę za ciemnym.

Zdradzę Wam tajemnicę, co w makijażu robię zawsze. Cienkim, ukośnym pędzelkiem maluję w miarę cienką czarną kreskę nad górnymi rzęsami, co ma je optycznie zagęścić. Poza tym wygląda to po prostu ładnie i elegancko.

Całość uzupełniłam różową pomadką. Nie używam konturówki, ani nie obrysowuję konturu ust szminką na pędzelku, po prostu nakładam pomadkę bezpośrednio na usta, nadając im pożądany kształt. Po pierwszym malowaniu odciskam usta w chusteczkę, po czym nakładam pomadkę drugi raz.

Efekt końcowy widzieliście już na pierwszym zdjęciu, ale możecie przyjrzeć się jeszcze raz:

Efekt konturowania jest bardzo delikatny, ale jestem z niego zadowolona, bo moja twarz wygląda ładnie i świeżo. Muszę nabrać jeszcze sporo wprawy, może też spróbować konturowania na sucho, żeby sprawdzić, które wykonuje się łatwiej. 
Mam nadzieję, że kilka rad od amatorki pomoże innym amatorkom w konturowaniu 🙂 
Są tu jakieś osoby, które też nigdy wcześniej tego nie robiły? 
A może znajdzie się ktoś obeznany w temacie i poprawi mnie, jeśli zrobiłam/napisałam coś źle i da kilka dodatkowych rad? 
Co myślicie o końcowym efekcie?