Dietetycy jej nienawidzą — schudła 13 kilo w 10 tygodni, stosując się tylko do jednej prostej zasady

Dietetycy jej nienawidzą — schudła 13 kilo w 10 tygodni, stosując się tylko do jednej prostej zasady
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Latest posts by Paula (see all)

To nie clickbait (no, może trochę) — to prawdziwa historia. W 10 tygodni udało mi się zrzucić 13 kilogramów, co zupełnie odmieniło mój wygląd i samopoczucie. W czasie diety przestrzegałam tylko jednej, bardzo prostej zasady — nic więcej. Jak to zrobiłam?

Uprzedzam pytania: nie, nic nie ćwiczyłam. Nie, nie liczę kalorii. I nie, nie boję się efektu jojo.

Jakiś czas temu pisałam na blogu o tym, jak wyglądał mój tygodniowy detoks i jakie efekty po nim osiągnęłam. Po opublikowaniu tego tekstu oraz swoich zdjęć przed i po detoksie dostałam mnóstwo miłych wiadomości, ale uwierzcie mi — to był dopiero pierwszy krok!

Teraz, po 10 tygodniach, jest mnie o 13 kilo mniej i w tej chwili z czystym sumieniem mogę powiedzieć o mojej figurze: nienaganna. Jak udało mi się to osiągnąć, mimo, że przez cały ten czas nie ćwiczyłam (ok, ćwiczyłam w pierwszym tygodniu, ale temten czas wydaje mi się teraz baaaardzo odległy!).

Dieta MŻ

Śmiejcie się i myślcie, że przytaczam żart stary jak świat, ale taka jest prawda — dieta, którą stosuję spokojnie mogę nazwać dietą MŻ, czyli Mniej Żreć. Jak wspominałam w tekście o tygodniowym detoksie, odważam każdą porcję jedzenia i jem tyle, ile mój organizm potrzebuje.

Oczywiście nie jem, czego popadnie (chociaż nie twierdzę, że zupełnie zrezygnowałam z fast foodów czy słodyczy, bo i to mi się zdarza). Przynajmniej dwa razy dziennie sięgam po owoce, ograniczam się do chudego mięsa, odstawiłam białe pieczywo, przestawiłam się na zdrowsze wersje popularnych produktów: smażę na oleju kokosowym, jem niedosładzane dżemy, i tak dalej. Tak — tylko tyle, żeby schudnąć 13 kilo.

Jak ja to zrobiłam?!

Jestem na Facebooku w grupie wsparcia dla osób, które stosują tą samą dietę: wymieniamy się wrażeniami i wrzucamy swoje zdjęcia, żeby pokazać postępy. Za każdym razem, kiedy wrzucam swoje zdjęcie „przed” i „teraz”, dostaję dziesiątki wiadomości o treści: „jak to zrobiłaś?! Ja mam tą samą dietę a jakoś nie mogę schudnąć” , „też dostałam przykładowe menu, ale nie stosuję się do niego, bo nudzi mnie jedzenie ciągle tego samego”, albo „daj mi radę jak mam schudnąć, bo niby też jestem na diecie, ale nie umiem zrezygnować ze słodyczy i przez to nie widzę efektów”. Chociaż i tak najlepsze są: „widzę że fajnie schudłaś, powiesz mi jak to zrobiłaś i co dokładnie jesz? Bo ja jestem w grupie, ale nie chcę płacić za dietę, podziel się ze mną informacjami”.

Po pierwsze, nie ukrywam: ja zapłaciłam za przykładowe menu, dostęp do bazy zdrowych przepisów, rozpiskę co i kiedy można jeść, oraz wskazówki co do ćwiczeń i na pewno nie będę nikomu oddawać tej wiedzy za darmo. Mogę jedynie podać namiar na osobę, która za odpowiednią opłatą również udostępni takie informacje.

Po drugie: jeśli ktoś już wybulił i ma tą dietę, ale twierdzi, że nie chce mu się przygotowywać zdrowych posiłków, nie ma ochoty ich jeść, albo niby je je, ale w między czasie zapycha się czekoladą — ja nie pomogę. Jedyne, co mogę odpowiedzieć w takiej sytuacji to to, że ja się stosuję do wskazówek, korzystam z przepisów, szukam nowych w internecie, wymyślam własne i to działa. Co jeszcze mam zrobić — gotować za kogoś?

Po trzecie: ja też na początku myślałam, że nie dam rady. Że nie przyswoję tych informacji, nie znajdę w sklepach zdrowych składników albo zbankrutuję, chcąc je kupić. Że nie będę umiała ugotować zdrowego obiadu. Że nie będę miała na to czasu i wychodząc do pracy i tak ostatecznie wezmę ze sobą kanapkę. Ale życie trochę to zweryfikowało i szybko okazało się, że to nie takie trudne, jak mi się wydawało. Wystarczą chęci, odstawienie tuczących potraw, poszukanie zdrowszych składników i to wszystko!

Co prawda wiem, że gdyby nie podane na tacy przykładowe menu i przepisy, nigdy nie doszłabym do tego sama. Nie chciałoby mi się szukać, z resztą nie miałam wiedzy o tym, co faktycznie jest zdrowe i dobre, a czego nie powinno się jeść. Ale skoro już wiem, jak powinna wyglądać dieta, to jak mogłabym tej magicznej wiedzy nie wykorzystać?

Nie po to zapłaciłam, żeby szukać dziury w całym, narzekać i robić wszystko, byle jednak nie schudnąć. Ale to nie znaczy, że żeby schudnąć, trzeba płacić! Jeśli chcecie zacząć jeść zdrowiej, zrzucić trochę ciałka — po prostu szukajcie informacji na ten temat w internecie, bo on naprawdę jest skarbnicą wiedzy! Kto wie, może w przyszłości i u mnie znajdziecie jakieś pyszne, zdrowe przepisy?