Promocja w Rossmannie — moje łupy

Promocja w Rossmannie — moje łupy
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Wielka promocja w Rossmannie powoli dobiega końca i chociaż jej nowe zasady były trochę kontrowersyjne (chociaż pewnie tak uznały tylko te osoby, które nie zostały „vipami” i które na możliwość skorzystania z rabatów musiały czekać dłużej, niż grono „wybrańców”), na instagramie i facebooku codziennie widzę coraz to nowe zdjęcia kosmetyków kupionych z rabatem 55%. Co ja kupiłam i jak sprawdzają się nowości w mojej kosmetyczce?

Właściwie, to wybrałam się do Rossmanna na większe zakupy, nie tylko makijażowe, ale przy okazji z przyjemnością skorzystałam z promocji. Jak mogliście zobaczyć już kilka dni temu na instagramie, kupiłam dwa tusze do rzęs (The Collosal Go Extreme Maybelline i Studio Lash 3D Volumythic Miss Sporty), legendarną pomadę do brwi z Wibo, podkład Liquid Control HD Eveline oraz korektor Art Scenic tej samej firmy i fixer z Bielendy. Wszystkie kosmetyki oprócz korektora są dla mnie zupełnie nowe, dlatego z ogromną przyjemnością wzięłam się za testowanie części z nich.

promocja rossmann

Od razu mówię, że tusze jeszcze czekają na swoją kolej, bo chociaż bardzo ich jestem ciekawa, to wolę najpierw skończyć ten, którego aktualnie używam. Podobnie z korektorem, ale akurat tego od Eveline używałam już wcześniej i mam o nim wyrobioną opinię (jaką — możecie domyślić się po tym, że kolejny raz się na niego zdecydowałam).

Podkład Eveline Liquid Control HD

Pierwszy kosmetyk, który otworzyłam, to podkład z Eveline. Czytałam bardzo wiele dobrych opinii na jego temat, słyszałam, że to drogeryjna perełka do zadań specjalnych, a że dokładnie tego teraz szukam, to od razu wzięłam się za testowanie.

Pierwsze spostrzeżenie: ma bardzo dobre krycie po nałożeniu pędzlem. Gąbeczka też się sprawdza, ale dla mocnego krycia trzeba nałożyć nią dwie cienkie warstwy, natomiast podczas nakładania pędzlem wystarczy jedna. Wiele podkładów ma to do siebie, że nałożone pędzlem tracą na trwałości. Ten nie — nie ściera się, nie robi plam, poza tym również nie podkreśla suchych skórek.

Kolor, który wybrałam to 015 Light Vanilla i dla mnie jest w sam raz. Wydaje mi się, że to jeden z bardziej neutralnych odcieni. Uwaga, bo w butelce wydaje się o wiele jaśniejszy, niż jest w rzeczywistości — przynajmniej tak jest z tym odcieniem.

Nie mam najmniejszych zarzutów co do trwałości, o czym już wspomniałam. Podkład ładnie wtapia się w skórę i zostaje na niej przez cały dzień. Powiem Wam, że ostatnio testowałam kilka podkładów z wyższej półki (szukam czegoś wyjątkowego, do zadań specjalnych) i ten sprawdza mi się o wiele lepiej, niż choćby słynny Double Wear od Estee Lauder.

Fixer Bielenda

O ile podkład Eveline świetnie radzi sobie utrwalony jedynie pudrem, o tyle mam w swojej kolekcji również takie kosmetyki, których przez kiepską trwałość na pewno drugi raz nie kupię. Tutaj na ratunek przychodzi fixer z Bielendy, który pomaga nawet najgorszemu bublowi w mojej kosmetyczce utrzymać się na mojej twarzy i wyglądać jako tako przez większość dnia.

Po pierwszym użyciu miałam mocno mieszane uczucia do tego kosmetyku. Przede wszystkim zraziło mnie to, że zamiast delikatnie psikać utrwalającą mgiełką, czuję się, jakbym wylewała sobie na twarz wiadro wody. Jedno psiknięcie wypluwa z buteleczki tak dużo bardzo dużych kropli fixera, że w pierwszej chwili byłam pewna, że mój mak up, zamiast zyskać zwiększoną trwałość, zaraz cały spłynie.

Na szczęście okazało się, że to tylko okropne wrażenie, bo ani na twarzy nie widać tych wielkich kropel fixera, ani makijaż nie spływa, za to rzeczywiście jest utrwalony.

Minusy? Po użyciu tego kosmetyku mam wrażenie napiętej twarzy, wydaje mi się również, że drobne zmarszczki są przez niego trochę uwydatnione, jednak muszę jeszcze trochę go poużywać, żeby przekonać się, czy aby na pewno te zarzuty są słuszne i nie przesadzone. Tak czy inaczej, fixer swoją funkcję pełni bardzo dobrze i sprawia, że nawet najsłabszy podkład zostaje na swoim miejscu.

Pomada do brwi Wibo

Ta pomada już dawno stała się kosmetykiem niemal kultowym, dlatego nie mogłam odmówić sobie jej zakupu! Tym bardziej, że od jakiegoś czasu testuję różne sposoby podkreślania brwi, czego wcześniej nie robiłam.

Szczerze mówiąc, przyzwyczajona do żeli, które bardziej nadają brwiom kształt, niż kolor oraz do kredki, którą dość łatwo jest operować i stopniować intensywność koloru, nie do końca wiedziałam, jakiego efektu mogę się spodziewać po pomadzie. Trochę martwiłam się też, że mimo ogólnej ciemnej oprawy twarzy, kolor Dark Brown okaże się jednak za mocny.

No cóż, muszę przyznać, że do tej pory użyłam pomady tylko raz i w pierwszej chwili byłam przerażona. Nie spodziewałam się chyba aż tak mocnego napigmentowania (chociaż przecież to było do przewidzenia!) i takiej intensywności. Szybko okazało się, że minimalną ilością kosmetyku można uzyskać bardzo wyrazisty efekt, dlatego albo będę musiała przyuczyć się używania tej pomady, albo zostawić ją sobie jedynie na większe okazje i łączyć tylko z wyrazistym makijażem oka, bo inaczej te mocno podkreślone, intensywne brwi mogą wyglądać karykaturalnie.

Tak czy inaczej produkt jest bardzo dobry, a dołączony do niego aplikator daje radę, jednak niewątpliwie trzeba mieć wprawną rękę, żeby się nie oszpecić 😉

W ostatnią niedzielę użyłam trzech wymienionych kosmetyków do zrobienia makijażu i oto efekt:

promocja rossmann

Podkład, jak widzicie, to Photoshop w płynie (nie, zdjęcie nie było upiększane, on naprawdę daje efekt nieskazitelnie gładkiej cery), brwi na szczęście nie rzucają się w oczy, chociaż w pierwszej chwili myślałam, że się przez nie rozpłaczę! Fixer spełnił swoje zadanie i pozwolił mi nie przejmować się makijażem aż do końca dnia.

A Wy byłyście na promocji? Co udało Wam się upolować i jak sprawdzają się nowe kosmetyki?

A może zrezygnowałyście z zakupów w Rossmannie? Dajcie znać w komentarzach 🙂



  • Pomadę do brwi mam, w moim przypadku blonde i sprawdza się świetnie! To właśnie mój łup z rossmanowej promocji, wraz z paletą Wibo. Jestem natomiast pod wrażeniem podkładu z eveline – wygląda świetnie! Nadaje się do cery mieszanej, błyszczącej się, ale jednak mocno suchej? teraz używam revlon colorstay i jestem ciekawa czy to coś podobnego (albo i lepszego) 😉

    • Wiesz co, ja mam cerę mieszaną z bardzo suchym nosem i sprawdza się rewelacyjnie, nie podkreśla suchych skórek na nosie, święcenie jest w granicach rozsądku, w ciągu dnia nie wymaga żadnych poprawek, także polecam, na pewno warto przetestować 🙂 nad tym Revlonem też się zastanawiałam, ale słyszałam różne opinie i póki co zrezygnowałam.

  • Bardzo fajne lupy, mam ochote przetestowac Bielende 😀