Tygodniowy detoks — co mi dał pierwszy tydzień diety?

Tygodniowy detoks — co mi dał pierwszy tydzień diety?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Latest posts by Paula (see all)

Od miesiąca jestem na diecie (co pewnie wiecie jeśli oglądaliście moje instastories). Czas na podsumowanie, jednak dzisiaj skupimy się jedynie na pierwszym tygodniu — chcę pokazać, jak niewiele czasu wystarczy, żeby nasze ciało zaczęło się zmieniać. Za jakiś czas pokażę Wam moje dalsze postępy 🙂

Nigdy nie miałam problemów ze słodyczami, za to wyzwaniem było dla mnie ostawienie majonezu, zrezygnowanie z sera żółtego, przestawienie się na warzywa i chude mięso, zamiast, na przykład, zapiekanek makaronowych czy spaghetti. Drugą problematyczną kwestią było zmniejszenie porcji, ponieważ do tej pory jadłam duże posiłki, szczególnie na kolację.

Zupełnie nowym doświadczeniem było również dokładne planowanie posiłków oraz pilnowanie godzin, w których powinnam jeść. O ile podczas urlopu, który akurat miałam podczas tygodniowego detoksu, nie było to aż tak uciążliwe, o tyle kontynuując dietę w pracy muszę mocniej uważać na pory, w których powinnam jeść i planować całe menu tak, żeby było dostosowane do moich potrzeb.

Na mój tygodniowy detoks dostałam przykładowe menu, które w miarę możliwości dostosowywałam do swoich potrzeb. Składało się z pięciu posiłków, w których przeważały warzywa i owoce, nie brakowało w nich również chudego mięsa i niewielkiej ilości węglowodanów.

W ciągu tygodnia straciłam ponad 3,5 kg i w sumie 16 cm (w tym 8 z pasa). Zauważyłam też pewną poprawę stanu mojej skóry. Oto ja przed i po — zobaczcie, jakie efekty osiągnęłam zaledwie po siedmiu dniach.

Tygodniowy detoks

Tygodniowy detoks — najważniejsze wnioski

  • chociaż niskie gramatury mogą brzmieć zniechęcająco, po przygotowaniu posiłku okazuje się, że mała porcja wcale nie jest taka mała!
  • nawet sok z dwóch pomarańczy jest wystarczający, aby zaliczyć go jako posiłek!
  • picie 1,5 l wody dziennie wcale nie jest takie trudne, jak się wydaje!
  • kolacja wcale nie jest mniej ważnym posiłkiem, niż inne i nie można jej opuszczać czy traktować po macoszemu!
  • właściwie każde danie można przygotować w zdrowszej wersji!
  • nie trzeba liczyć kalorii, wystarczy być pozytywnie nastawionym do diety i umieć powiedzieć „nie” w odpowiednim momencie!
  • wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem!

Podczas tygodniowego detoksu przestrzegałam wszystkich zasad i bardzo dobrze na tym wyszłam. Podczas dalszej diety na pewno nie obejdzie się bez cheat meal-ów, bo przecież to nic złego! Nikt nie każe mi całkowicie rezygnować z mniej zdrowych potraw, po prostu trzeba jeść je z umiarem i przede wszystkim mieć świadomość, kiedy trzeba powiedzieć „dość” i umieć to zrobić.

A Wy macie jakieś doświadczenie z dietami? Macie jakieś ciekawe wnioski albo rady? 🙂