„Suka śmieje się ostatnia” — recenzja

„Suka śmieje się ostatnia” — recenzja
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. „Suka śmieje się ostatnia” to zupełnie wyjątkowa pozycja w mojej biblioteczce — przeczytajcie, dlaczego!

Słysząc tytuł „Suka śmieje się ostatnia” byłam pewna, że ta książka to lekka babska obyczajówka. Szybko zorientowałam się jednak, że to coś zupełnie innego.

Suka śmieje się ostatnia

„Suka śmieje się ostatnia” powstała na podstawie profilu „Pani Suka”, który jest hitem francuskiego Facebooka. Wydana przez Wydawnictwo Feeria książka pełna jest cytatów — czasami zabawnych, motywujących lub przygnębiających — ale zawsze prawdziwych.

Nie łudźcie się, dziewczyny! Gdy pytacie faceta, o czym myśli i on odpowiada „o niczym”, w 97% przypadków jest szczery.

„Suka śmieje się ostatnia” to obowiązkowa pozycja na półce silnych i niezależnych kobiet, które cenią sobie poczucie humoru i mają ogromny dystans do siebie i świata.

Jedz, co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz, a kiedy ktoś krytykuje Twoją wagę, jego też zjedz.

Książka podzielona została na 12 rozdziałów, w których znajdziemy podzielone tematycznie cytaty, między innymi na temat pracy, dzieci, zwierząt i jedzenia.

Kładąc się spać, suka mówi do męża: „dobranoc, Krystian”, a do kota: „dobranoc mój kotełku ukochany, słudziutki, CMOK CMOK, CIUM CIUM”.

Tak naprawdę „Suka…” to książka, którą można pochłonąć w jeden wieczór. Wyodrębnione na stronach cytaty czyta się szybko, niektóre z nich znałam z internetowych memów i babskich stron, inne były dla mnie zupełną nowością. Polecam nie jeść i nie pić w trakcie czytania, bo można się zaksztusić, albo popluć książkę podczas niekontrolowanych wybuchów śmiechu 😉