Czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne?

Czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Pudełka kosmetyczne typu GlossyBox czy ShinyBox od wielu miesięcy nieprzerwanie cieszą się ogromną popularnością, a o ich zawartości można przeczytać na większości blogów urodowych i lifestylowych. Czy rzeczywiście kosmetyczne boxy są warte uwagi i… pieniędzy?

Czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne?

Boxy kosmetyczne kosztują zazwyczaj ok. 50-60 zł. To dużo i nie dużo. Z jednej strony, taka cena za kilka markowych kosmetyków wydaje się naprawdę w porządku, z drugiej — prowadząc dom zrozumiałam, ile innych rzeczy można kupić za tą pozornie niewielką kwotę.

Jakiś czas temu zdecydowałam się zasubskrybować jedno z najbardziej popularnych kosmetycznych pudełek. Ostatecznie znalazłam się w posiadaniu trzech boxów i na pytanie „Czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne?” muszę odpowiedzieć: nie!

Ok, może samo stwierdzenie nikogo nie przekona, dlatego przygotowałam zwięzłą listę argumentów, która powinna każdą dziewczynę zamawiającą pudełka kosmetyczne do zastanowienia się, czy to na pewno dobry sposób na wydawanie pieniędzy.

Czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne

Po co mi tyle kosmetyków?

W jednym boxie kosmetycznym można zwykle znaleźć około siedmiu różnych kosmetyków — pełnowymiarowych, miniatur lub próbek. Nietrudno policzyć, że w ciągu roku dzięki subskrypcji takich pudełek może przybyć nam ponad 80 kosmetyków, z których znaczna część to balsamy do ciała, kremy do rąk i maseczki do twarzy. Nie wiem, jak Wy, ale ja zdecydowanie wolę kupić kremy i balsamy takie, jakie lubię i wtedy, kiedy potrzebuję, a nie chomikować w szafce wszystko, co dostałam w pudełkach z całego roku.

Piękne pudełko, żadna zawartość

Zawsze kojarzyłam boxy urodowe z czymś wyjątkowym i luksusowym, co ma być dla mnie miłą niespodzianką i sprawić mi przyjemność. Niestety, cały efekt psują te nieszczęsne kremy do rąk i balsamy do ciała, które producenci chętnie wrzucają do swoich pudełek. Niestety, zamawiając pudełko, które jest dla mnie oznaką luksusu właśnie, nie ucieszę się, znajdując w nim mydło w płynie, krem do rąk i ulotkę na 10% rabatu do sklepu z butami.

Mała pojemność za duże pieniądze

W urodowych boxach denerwuje mnie również to, że zdecydowana większość ich zawartości to miniatury, próbki i jednorazówki. Zdecydowanie wolałabym dostać mniej fajnych, pełnowartościowych produktów, niż próbkę peelingu w saszetce i cień do powiek o gramaturze 1,5 grama, bez żadnego konkretnego opakowania, wrzucony do pudełka jakby przez przypadek w plastikowym zabezpieczeniu.

Kosmetyki z niskiej półki

Bardzo cieszyłabym się, gdyby w boxach kosmetycznych chociaż jeden kosmetyk w miesiącu był naprawdę świetny jakościowo, trudno dostępny, drogi lub markowy. Z tego, co się orientuję, na samym początku boomu na boxy chyba nawet tak było — niestety, teraz pudełka wypełnione są produktami średniej jakości, które można dostać w każdej drogerii za grosze.

Te rzeczy są dla mnie?

Okej — niektóre kosmetyki rzeczywiście są z wyższej półki, droższe, bardziej luksusowe. Tylko co z tego, że dostanę w boxie porządny krem do twarzy, jeśli nie jest przeznaczony do mojej cery? To samo dotyczy, z resztą, tych tańszych produktów. Chyba w moim pierwszym boxie dostałam brązową farbę do włosów. Może nawet bym się ucieszyła, gdyby nie fakt, że po pierwsze, nie farbuję włosów, a po drugie, jestem naturalną szatynką…

Boxy kosmetyczne to naprawdę fajny pomysł, który można świetnie wykonać! Niestety, chyba wszystkie aktualnie dostępne na polskim rynku pudełka są niewarte swojej ceny, a produkty wydają się być do nic wrzucane jakby przez przypadek. Tak więc, czy warto zamawiać pudełka kosmetyczne? Moim zdaniem, w takiej formie, jak obecna — zupełnie nie. Może, gdyby popracować nad produktami oraz dostosowaniem ich do odbiorców i drobną personalizacją pudełek, efekt byłby lepszy.

A Wy subskrybujecie pudełka kosmetyczne? Co o nich myślicie?



  • Jakiś czas temu subskrybowałam i ze zniecierpliwieniem czekałam na przesyłkę. Jednak o ile ten moment oczekiwania, forma zapakowania były fajne to już odnośnie zawartości mam bardzo podobne odczucia do Twoich.
    Za kwotę z boxow lepiej kupić sobie faktycznie droższy kosmetyk raz na kilka miesięcy.
    Co mnie uderzyło przy przeprowadzce to to, jak ogromną ilość kosmetyków z pudełek musiałam wyrzucić. Bo tylko leżały i czekały na swoją kolej aż się w końcu przeterminowaly lub zwyczajnie nie były mi potrzebne!

  • Ja nie lubię tych największych pudełek, tzn. Shiny i BeGlossy – co do drugiego pudełka, to miałam od nich dwa, ale zakupiłam je dopiero wówczas, kiedy wiedziałam, co się w nich znajduje. Akurat w przypadku tych pudełek myślę, że idą oni na masówkę, wrzucają wszystko, co dostaną od firm, byle było jak najwięcej i jak najbardziej opłacalnie. A wcale nie jest, bo się czasem może zdarzyć produkt z wyższej półki – ale np. ważny dwa miesiące od otrzymania pudełka, słabo. Mi najbardziej podoba się Chillbox, bo jest innym pudełkiem, są tam i kosmetyki i gadżety i książka, więc zawsze znajdę coś fajnego. Minusem jest cena, bo kosztuje coś koło ~90 zł, ale zawartość jak najbardziej na plus 🙂

  • Anna Przybyło

    Nigdy nie subskrybowałam żadnego z tych pudełek, a to dokładnie z tych samych powodów, o których wspominasz. Lubię niespodzianki, ale zaobserwowałam, że firmy wrzucają do pudełek głównie reklamę – czyli to, co mogą dostać w ramach reklamy (czytaj – próbki). Marki selektywne nie oddadzą pełnowartościowego produktu w dużej ilości w ramach reklamy, bo ludzie i tak to znają i kupują, więc można lepiej zagospodarować ich budżet na marketing. Moim zdaniem te pudełka to zwykłe naciąganie i cieszę się, że coraz więcej osób to zauważa.

  • Nie jestem blogerką urodową, więc takich pudełek nie zamawiam. Ale jako ukryty kosmetyczny świr jednak się wypowiem. 😀

    Mam dużo hitów kosmetycznych, bez których nie mogę się obejść. Dla przykładu – zawsze używam identycznego eyelinera, który jest moim zdaniem niezawodny. W pudełku dostałabym możliwie 3 inne i zapewne rozdałabym je po koleżankach, bo nie lubię testować niepewnych nowości. Makijaż robię raz i do wieczora ma być w nienaruszonym stanie, więc losowe kosmetyki nie wchodzą w gre.

    A jeśli chodzi o krem do rąk, ucieszyłabym się mega nawet z pudełka z samymi kremami. Uwielbiam dbać o dłonie, mam taki mały problem. 😀

  • Marta Flak (Gofer)

    Ja do pudełek trzymam straszny dystans. Wolę nie zamówić, bo jestem z reguły osobą marudzącą więc szkoda moich nerwów i niepotrzebnego wieszania różnych epitetów na osobę odpowiedzialną za te boksy 😀 I tak jak wspominasz o samej tej farbie, nie farbujesz włosów a dostałaś taką farbę, albo krem – nieprzeznaczony dla Twojej cery. Niby produkt fajny, ale co z tego, jak bezużyteczny. To jest takie granie w ciemno i jak ktoś lubi, to pewnie, ale ja się trzymam z dala 😀

  • Niestety te pudełka w ogóle mnie nie interesują. Wolę kupić jeden porządny produkt, lub to co mnie interesuje, niż zapłacić za niespodzianki, które nie przypadną mi do gustu, cery lub jakościowo nie będą za ciekawe. Te próbki, to również nic fajnego. Szkoda, ze w Polsce są tak słabe i całkiem drogie boxy. Za granica mają o wiele ciekawsze pudełka w o wiele niższych cenach 🙂

  • Z tego co piszesz, to faktycznie po prostu nie ma sensu zamawiać takich boxów. Przecież lepiej kupić już 1 odpowiedni produkt dla mnie, niż kilka takich, na które w sklepie nawet bym nie spojrzała…
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  • Ola Tlałka

    Też się zastanawiałam nad subskrypcją takiego boxa. Niby 60 złotych to nie jest dużo, ale tak jak napisałaś, za tą kwotę można mieć dużo innych rzeczy, które mogą nam się bardziej przydać. Jakbym miała masę pieniędzy albo bym dostawała go za darmo, to na pewno bym się zgodziła, ale jak na razie także jestem na nie. Pozdrawiam cieplutko 😀

  • Ja nie lubię boksów kosmetycznych wolę sobie kupić to co potrzebuję lub na co mam ochotę 😉