Jak ocieplić wizerunek firmy w internecie?

Jak ocieplić wizerunek firmy w internecie?

Zazwyczaj nie zajmuję się takimi sprawami, nie jestem specem od PR-u ani marketingu, nie jestem też Moniką Czaplicką — jednak tym razem natknęłam się na Facebooku na tak płynne i zgrabne działania ocieplające wizerunek jednej z firm, że nie mogłabym się tym z Wami nie podzielić. Zapraszam do czytania.

Case study

No więc zaczęło się od tego, że na profilu Filipa Chajzera pojawił się post i to nie byle jaki. Otóż młody Chajzer wrzucił screena, na którym widać, jak pewien lekarz żali się, że jego Mazda została ukradziona, a następnie zaoferował się, że sam pożyczy mu swój samochód, aby ten mógł bez przeszkód dojeżdżać do pacjentów.

Szybka była nie tylko reakcja dziennikarza, ale także samej Mazdy, która obiecała wypożyczyć lekarzowi na miesiąc auto od jednego ze swoich dealerów. Piękne podejście samochodowego giganta! Ale czy aby na pewno Mazda zrobiła to z dobroci serca?

Oczywiście, że nie. Myślę, że tysiącom ludzi kradnie się auta – im nikt nie proponuje pojazdu zastępczego za darmo. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez dziennikarza, który ma na swoim profilu tysiące zaangażowanych fanów, odezwała się Mazda. Dlaczego? Dla reklamy i ocieplenia wizerunku firmy. Dla wszystkich osób, które zobaczyły tą obietnicę, Mazda nigdy więcej nie będzie tylko marką — będzie wrażliwą firmą z ludzką twarzą, która pomaga swoim klientom w potrzebie.

Jak ocieplić wizerunek firmy w internecie?

Nie trzeba być specem od ocieplania wizerunku, żeby zorientować się, że zachowanie przedstawicieli Mazdy to po prostu zagranie, które ma na celu pokazanie firmy z jak najlepszej strony. Od dziś ludzie, którzy słyszeli o sprawie lekarza, któremu ukradziono samochód będą kojarzyli Mazdę z chęcią bezinteresownej pomocy. Być może ktoś, zastanawiając się nad kupnem nowego auta, pomyśli sobie: „hej, Mazda jest świetną firmą, pomogła tamtemu facetowi to na pewno i mnie pomoże!” i zdecyduje się na samochód właśnie tej marki. A jeśli nawet nie trafi się nikt taki, to mogę zagwarantować Wam, że cała sytuacja odbije się w internetach szerokim echem, tak czy inaczej robiąc firmie piękną reklamę.

Czy Mazda żeruje na nieszczęściu innych?!

Wierzę, że z tonu mojej wypowiedzi można wywnioskować, że uważam, że Mazda żeruje na tragedii lekarza i wykorzystała zarówno jego, jak i Filipa Chajzera, żeby zyskać rozgłos i zrobić sobie dobry PR. Wbrew pozorom jednak nie mam nic takiego na myśli.

Szczerze mówiąc uważam, że to było genialne zagranie! Można pogratulować firmie refleksu oraz szybkiej i dobrze przemyślanej reakcji, mimo, że wygląda ona na spontaniczną. Całe mnóstwo innych marek (nie tylko samochodowych, przeróżnych!) może się dzisiaj od Mazdy sporo nauczyć. Wielkie brawa za pokazanie ludzkiej twarzy i pomoc potrzebującemu, które przy okazji okazały się genialną darmową reklamą.

Całą akcję, od początku do końca, możecie prześledzić na Facebooku Filipa Chajzera — zaczynamy tutaj, a kontynuacja akcji ma miejsce tutaj.

Co myślicie o takim sposobie reklamy — która dzieje się tu i teraz, jest totalnie na żywo i pięknie dostosowana do aktualnych wydarzeń?



  • Bardzo ciekawy artykuł, myślę ,że takie sposoby na ocieplenie wizerunku firm są najlepsze i chyba nawet zapadają lepiej w pamięć.

  • Nie od dziś wiadomo, że ludzie kupują od tych których lubią, których znają i którym ufają. Mazda jest wielką firmą i doskonale zna te zasady.. żeby ludzie nas polubili najpierw trzeba coś dać od siebie i to właśnie Mazda zrobiła 🙂 Wszakże nie kupujemy od najlepszych, nie zgarniamy najlepszych jakościowo ofert, tylko zazwyczaj kupujemy od tych których właśnie lubimy, dlatego często właśnie chodzimy do tego samego fryzjera, do tej samej kosmetyczki czy do tego samego mechanika

  • Reklama jest dźwignią handlu a wykorzystanie do tego celu celebrytów tylko podnosi wiarygodnośc firmy. W teorii oczywiście, bo media zawsze nami manipulują.