Czy warto obejrzeć „13 powodów”?

Czy warto obejrzeć „13 powodów”?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Znacie mnie. Wiecie, że uwielbiam seriale. O tym, że chcę obejrzeć „13 powodów” pisałam już w tekście „TOP 5 seriali na wiosnę„.  W końcu wzięliśmy się z Radolskim za ten serial i oglądaliśmy codziennie jeden lub dwa odcinki. Obejrzenie całości zajęło nam kilka dni, łącznie trzynaście godzin. Czy warto poświęcić te czas i obejrzeć „13 powodów”?

Czy warto obejrzeć „13 powodów”?

Najpierw krótko o samym serialu: opowiada on historię licealistki Hanny, która popełniła samobójstwo. Przed śmiercią nagrała kasety z powodami, dla których to zrobiła. Każdy powód związany jest z jedną osobą, która po śmierci dziewczyny ma otrzymać kasety do przesłuchania i podać je dalej. W ten sposób byłe przyjaciółki i dokuczliwi koledzy dowiedzieli się, że Hanna zabiła się przez nich.

Czy warto obejrzeć „13 powodów”? Niestety nie znalazłam aż trzynastu powodów, dla których warto sięgnąć po ten serial, chociaż taki był zamysł 😉 Tak czy inaczej poniżej możecie przeczytać kilka zdań ode mnie i dowiedzieć się, czy nie żałuję poświęconego czasu.

Klimat

Dziewczyna mówiąca do nas zza grobu to nic nowego w świecie seriali, ale „13 powodów”, w odróżnieniu od niektórych przedstawicieli gatunku, ma naprawdę świetny klimat. Jest nieco mroczny, smutny, tajemniczy, ale jednocześnie pokazuje świat takim, jakim jest, a nie przekolorowanym, jak często zdarza się w filmach i serialach.

Aktorzy

Duża część obsady to debiutanci, którzy naprawdę świetnie wypadli w swoich rolach i myślę, że dzięki nim mają szansę na zrobienie kariery. Dodatkowo fajne jest to, że nastolatków grają naprawdę młodzi aktorzy, a nie, jak to czasem bywa, osoby po trzydziestce.

Świat jaki jest, każdy widzi

Dziewczyny nie noszą najmodniejszych ubrań, nie mają sztucznych rzęs, ani doklejanych paznokci. Szkolne gwiazdy nie mają łatwego życia, wypadki nie kończą się samymi siniakami, a rany nie goją się w jeden dzień. Świat serialu jest prawdziwy, dokładnie taki, jaki znamy z naszego życia, a nie idealny jak w „Plotkarze”. Moim zdaniem to ogromna zaleta, dzięki której „13 powodów” wyróżnia się na tle innych młodzieżowych seriali.

Realizm

Nikt nie udaje, że problem stalkingu, przemocy psychicznej i fizycznej, alkoholu czy narkotyków nie istnieje. Wszystko to jest pokazane w realistyczny sposób, a nie przemilczane, jak w dużej części produkcji dla młodzieży. Soczystej  „kurwy” nie zastępuje się tutaj stwierdzeniem: „o jejku!”, ani nie wypikuje, jak w dużej części podobnych produkcji. Czasami naprawdę dobrze zobaczyć na ekranie coś tak prawdziwego, aczkolwiek niektórych może to przytłoczyć.

Przykład

Alkohol, narkotyki i przemoc często są pomijane w serialach i filmach, ponieważ twórcy nie chcą, żeby zarzucono im promowanie tego, co jest ogólnie uważane za złe. W tym przypadku tak nie jest — wszystko, co złe jest pokazane na ekranie razem ze swoimi konsekwencjami. Niektóre sceny sprawiają, że chcemy zatrzymać się na chwilę i poważnie zastanowić nad tym, co zobaczyliśmy i jak to ma się do rzeczywistości.

Uniwersalizm

Zazwyczaj wydaje się, że serial o nastolatkach jest dla nastolatków. „13 powodów” niewątpliwie jest wyjątkiem — uważam, że jest jak najbardziej odpowiedni zarówno dla młodzieży, jak i dla rodziców czy nauczycieli. To zaledwie trzynaście odcinków, które pozwalają inaczej spojrzeć na różne sprawy, zrozumieć postępowanie młodych samobójców, nauczyć się rozpoznawać pewne znaki i — w końcu — zapobiegać tak okropnym zdarzeniom. Nie tylko samym samobójstwom, ale także innym rzeczom, które przydarzyły się bohaterom serialu i przydarzają się również młodzieży w realnym świecie.

Jak widzicie, opisałam serial w samych superlatywach — tak, naprawdę aż tak mi się spodobał! Co prawda niektóre sceny czy nawet cale wątki były niepotrzebne, a wiele spraw wyolbrzymionych, ale mimo to uważam, że „13 powodów” to naprawdę dobry serial, z którego możemy się sporo nauczyć.

Czy warto więc obejrzeć „13 powodów”? Jak najbardziej. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, odsyłam przed ekran! A jeśli już widzieliście serial, koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze odczucia i czy podzielacie mój zachwyt 😉



  • Mnie ten serial nie przekonał. Niewątpliwie porusza ważną kwestię, ale sam w sobie był dość… męczący. I z za dużą ilością przestojów. Trochę już tak, jakby te trzynaście odcinków robionych było na siłę – cała historia zdaje się specjalnie dla tego rozciągana… A sam główny bohater jest tak nieprzekonywujący, że łomatko 😀 Aż się mu chce momentami kopa zasadzić. Ale fakt faktem, gdyby nie on, serial byłby dużo krótszy, bo nie byłoby jak przeciągać tych odcinków w czasie.
    Dla mnie to jest serial, który może robić wrażenie, ale nie na kinomanach – ci raczej oceniają film według trochę innych standardów, w mniejszym stopniu kierując się emocjami. Choć sama do kinomanów raczej bym się nie zaliczyła, to jednak też nie jestem nim zachwycona z tego samego powodu: dostrzegam wiele niedociągnięć, których nawet ważny temat nie ukryje. Inna sprawa, że ja już od filmów i ksiązek wymagam „czegoś więcej” i większość twórów, którymi moi znajomi się zachwycają, dla mnie jest, po prostu, mocno średnia 😉
    Bardziej jednak martwi mnie fakt, że ten serial ma mieć kontynuację… A – w moim odczuciu – nie powinien. „13 reasons why” to materiał dobry na zamkniętą historię, ale w przypadku kontynuacji może ponieść klęskę – jak wiele innych seriali, które miało stanowić zamkniętą historię, ale skusiły twórców duże pieniądze…

    • Zgadzam się, kontynuacja jest niepotrzebna, a jeśli już, to może bardziej na zasadzie spin-offu, a nie kolejnego sezonu. I zgadzam się też z tym, że trochę się ciągnie — przynajmniej 3-4 odcinki były w sumie niepotrzebne, a powody trochę na siłę. Mimo to serial zrobił na mnie duże wrażenie i uważam, że poza ważnymi treściami miał też fajną grę aktorską i ogólnie bardzo dobre wykonanie 🙂

      • Ja nawet nie wyobrażam sobie, jak taka kontynuacja miałaby wyglądać. Kolejny nastolatek popełni samobójstwo, tylko zamiast taśm nagra płyty DVD? Bez sensu. Jedynym punktem wyjścia mógłby być proces wytoczony przez rodziców Hannah. Ale pożyjemy, zobaczymy. Nie wyrokujmy za wcześnie, takie rozwiązania czasami się sprawdzają.

  • Hmm, może rzeczywiście go obejrzę

  • Wiola Skawinska

    Nie znam serialu, ale chyba czas się z nim zapoznać

  • Ogólnie też jestem na „tak”, chociaż mam wrażenie, że poszczególne odcinki były bardzo nierówne, pierwsze dwa to jakaś tragedia, bo zamiast zainteresować widza, bardzo nużą, sugerując, że to będzie historia o takiej strukturze jak np. paradokument „Szkoła”, tzn. – że w każdej odsłonie zostanie przedstawiony jakiś inny wątek, ale te wątki się nie połączą. Tak więc formalnie serial kuleje. Poza tym postępowanie niektórych bohaterów, m.in. Hannah, wydawało mi się często nieracjonalne (nie chcę , spoilerować w komentarzu, więc mogę odesłać do mojej spoilerowej recenzji na blogu). Ale ogólnie jestem na tak 😉 To dosyć udana produkcja, z pewnością ważna i potrzebna, chociaż liczne drobne niedociągnięcia jednak zaburzają obraz całości. Pozdrawiam 🙂

    • A ja właśnie uważam, że pierwsze dwa były świetne, coś się cały czas działo, a później na kilka odcinków akcja zwolniła i dopiero wtedy się nudziłam. Poza tym w tych dwóch pierwszych odcinkach powody jakoś bardziej do mnie przemawiały, niż to, że „kolega napisał że mam fajny tyłek”. Jak widać mamy zupełnie inny gust 😀