Jak zorganizować parapetówkę?

Jak zorganizować parapetówkę?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Od kilku dni jesteśmy z Radolskim na swoim — remont, nowe mieszkanie i wreszcie: parapetówka. Jak postanowiliśmy ją zorganizować i co zrobiliśmy, żeby goście czuli się u nas dobrze i nie brakowało im napojów oraz przekąsek, jednocześnie nie bankrutując i nie spędzając całego dnia i całej imprezy w kuchni? Dzisiaj Wam o tym opowiem.

Jak zorganizować parapetówkę?

Chcieliśmy zaprosić na naszą parapetówkę zarówno bliskich przyjaciół, jak i dalszych znajomych, dlatego wstępna lista gości była dość długa. Szybko zorientowaliśmy się, że nie mamy wystarczająco dużo miejsca, żeby usadzić tyle osób, dlatego planowaliśmy naszą parapetówkę jako imprezę stojącą.
Z czasem okazało się, że na imprezie pojawi się mniej więcej połowa zaproszonych gości, ale nie zrezygnowaliśmy z pomysłu imprezy na stojąco. Postanowiliśmy podzielić mieszkanie: w kuchni powstała mała strefa gastronomiczna, a w salonie miejsce do siedzenia — którego na szczęście wystarczyło dla wszystkich, a więc już w trakcie imprezy okazało się, że jednak do końca będzie posiadówką.

Strefa gastronomiczna

Jako dobra pani domu nie mogłam nie nakarmić moich gości, ale wspólnie z Radolskim uznaliśmy, że najwygodniej i najtaniej będzie zrezygnować z ciepłych dań, czy sałatek. Przygotowaliśmy tylko proste przekąski: mini kanapeczki z pokrojonych na kromki bagietek, mini pizzerki, kabanosy i ogórki, które były dostępne w kuchni w postaci szwedzkiego bufetu. Do tego kupiliśmy kilka butelek napojów, oraz dwie kraty piwa, które wystarczyły akurat i oszczędziły nam wynoszenia po imprezie worków pełnych puszek po piwie.
Piwo butelkowe było świetnym pomysłem, ponieważ każdy mógł wyciągnąć sobie jedno z kraty, wypić prosto z butelki, a pustą odstawić z powrotem na miejsce. Dla nas to oszczędność szklanek i wygoda, a gościom raczej nie zrobiło to różnicy 🙂
Właściwie nie używaliśmy naczyń — dla osób pijących soki mieliśmy kubeczki plastikowe, a pizze i kanapki można było zjeść z papierowych talerzyków. Dzięki temu nie mieliśmy po imprezie zbyt dużo sprzątania, nie brakło nam też szklanek ani talerzy, no i nic się nie potłukło.

Na rozluźnienie atmosfery

Na rozluźnienie atmosfery na imprezie i dla naprawdę dobrej zabawy przygotowaliśmy (to duże słowo) dwie gry — „Kim jestem?” i kalambury. Po zapoznaniu się wszyscy goście chętnie zagrali w nową dla niektórych, ale bardzo prostą grę „Kim jestem?”, a po jednej dłuuugiej rundzie i zjedzeniu przekąsek przenieśliśmy się do garderoby na kalambury.
Uważam, że takie zabawy nie tylko rozluźniają atmosferę i dają dużo zabawy i śmiechu, ale także rozwijają kreatywność uczestników i zmuszają do myślenia. Zazwyczaj wszystkim się podobają i świetnie sprawdzają się zarówno w małym, jak i w dużym gronie, dlatego bardzo je lubię.

Jak zorganizować parapetówkę — podsumowanie

Czy organizacja parapetówki była trudna lub czasochłonna? Nie. Dłuższą chwilę zajęło nam zdecydowanie, jakie przekąski zaserwujemy, jednak postawienie na prostotę okazało się strzałem w dziesiątkę.
Mini pizze z dwóch ciast francuskich oraz kanapeczki z trzech bagietek były w sam raz dla dziesięciu osób. Dwie kraty piwa również wystarczyły idealnie (zostało nam pięć butelek), za to zostało nam sporo napojów — okazuje się, że litr soku i litr coli zupełnie by wystarczyły, ale przezorny zawsze ubezpieczony 😉
Dobrze zawsze mieć w planach jakieś gry lub zabawy, które mogą się zmieniać w zależności od ilości osób. Świetnie sprawdzają się, kiedy goście nie znają się za dobrze i trzeba ich trochę rozkręcić. My z Radolskim na małych imprezach stawiamy na planszówki, a przy większej ilości osób właśnie kalambury i „Kim jestem?” sprawdzają się najlepiej.
Może macie inne pomysły i rady, jak zorganizować parapetówkę? 
Jakie rozrywki i umilacze czasu proponujecie zwykle swoim gościom na imprezach? 
Lubicie przygotowywać przyjęcia domowe, czy raczej wyznajecie pierwszą zasadę domówek — nie organizować ich u siebie?