See Bloggers 2016

See Bloggers 2016
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
W ubiegły weekend Gdynię odwiedziło blisko 1000 blogerów, którzy chcieli poznać nowych ludzi i nauczyć się czegoś nowego. Jak wyglądała tak wielka impreza i czy warto przejechać setki kilometrów, żeby spotkać internetowych znajomych?

See Bloggers okazało się naprawdę ogromną imprezą, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Owszem, spodziewałam się masy blogerów i interesujących wykładów, prelekcji i paneli dyskusyjnych, jednak nie sądziłam, że wszystko będzie aż tak dobrze zorganizowane i że aż tylu ludzi przyłoży rękę nie tylko do sukcesu imprezy, ale także to tego, żeby każdy z nas czuł się rozpieszczany.
Dwie najciekawsze prelekcje, moim zdaniem, to ostatnie wystąpienie w sobotę — Elizy Wydrych-Strzeleckiej, która mówiła o tym, czy blogerom opłaca się współpraca barterowa i czy warto się na nią godzić — oraz pierwsze w niedzielę — Piotra Buckiego o tym, jak nie być debilem i nie rozprzestrzeniać w internecie głupot. Obydwie były bardzo ciekawe, a prelegenci nie owijali w bawełnę, tylko wprost mówili o problemach, które mieli poruszyć.
Warty wspomnienia jest również panel dyskusyjny, w którym udział brał Robert Biedroń, Maciek z dupy, Chujowa pani domu i Matko jedyna. Doborowe towarzystwo i ich niewybredne żarty wynagrodziły mi fakt, że na panelu właściwie nie było mowy o tym, o czym powinno być, czyli ile warte są lajki.
Nie tylko organizatorzy, ale również partnerzy i sponsorzy mieli dla nas mnóstwo niespodzianek i konkursów, które bardzo pobudzały nasze myślenie i kreatywność.
W sobotę wieczorem uczestnicy See Bloggers mieli okazję pobawić się na after party w stylu boho. Pojawili się również prelegenci, z którymi można było trochę pogadać nie tylko o pracy i blogowaniu, ale o czymkolwiek, jak to na imprezie. Nie brakowało drinków, piwa i miejsc do robienia zdjęć — jedni korzystali z tych dobrodziejstw, a inni podbijali parkiet.

 

Przez całą konferencję była ze mną moja nowa różowa bransoletka z Koral-Art. Na początku obawiałam się, że bransoletka na gumce może nie wytrzymać ze mną zbyt długo, ale okazała się naprawdę dobra jakościowo! Była przede wszystkim świetnym uzupełnieniem mojego boho stroju na after party 🙂 Tą samą i podobne bransoletki znajdziecie na stronie Koral-Art, oraz na ich facebooku.
A Wy, blogerzy, byliście na tegorocznym See Bloggers? 
Co wspominacie najlepiej, a co Wam się nie podobało? 
Lubicie tego typu imprezy, czy wolicie małe, kameralne spotkania? 

 



  • Ja mówię swojemu mężowi co bym chciała i wtedy nie ma problemu a gdy sam coś kupuje nigdy nie trafia 🙂

    • To chyba najlepsze wyjście 🙂 Ale ja lubię niespodzianki i powiedzenie wprost „kup mi to i to” nie wchodzi w grę, z resztą niezręcznie byłoby mi w ten sposób „zarządzać” pieniędzmi mojego chłopaka 😀

  • Książki poradnikowe to super opcja na prezent! Sama ostatnio marudziłam chłopakowi, że Red Lipstick Monster wydała książkę, ale nie mam pieniędzy, aby ją kupić, więc sam mi ją sprawił w prezencie 😀 Radość wielka. Dziewczyny powinny po cichutku pomagać facetom w kupowaniu prezentów 😀

    • Rany, ja też mojemu tyle o tą książkę miauczałam, że w końcu dostałam 😀 Jasne, że powinno się trochę pomagać facetom, ale ja jak wpadnę w szał podpowiadania, to nie mogę przestać, a później słucham, że „miał lepszy pomysł, ale pewnie byłabym zła, gdybym nie dostała tego, o czym gadałam”, albo coś 😀

  • Zdecydowanie wolę opcję kiedy ja powiem co chcę, chłopak powie co by chciał i oboje jesteśmy zadowoleni. Sama z siebie zazwyczaj mam problem, żeby trafić z prezentem, zwłaszcza kiedy chciałabym kupić coś małego.

  • Najbardziej bym się cieszyła ze spersonalizowanego prezentu, który widać, że był przemyślany i nie był kupowany na ostatnią chwilę. Kolejne na liście są chyba płyty ulubionych zespołów, dalej książki z czytanych przeze mnie serii… na pewno cieszyłabym się też z rzeczy, dzięki którym mogłabym rozwijać swoje pasje (np. zawsze chciałam się nauczyć decoupage’u, więc jakbym dostała surowe materiały, typu odpowiedni klej, ozdoby itp., to bym była w niebie). Zabiłabym za to za poradniki, kremy, pomadki, boxy kosmetyczne i kalendarze/organizery (niektórzy kupują je wcześniej i dorabiają sobie brakujące miesiące – październik, listopad, grudzień – polecam sposób :D) – dostanie takiego prezentu byłoby równoznaczne z tym, że mój luby mnie kompletnie nie zna 😀 – na szczęście mu się to nie zdarzyło 😉
    Pozdrawiam

  • Akcesoria szkolne lub biurowe – z tym akurat bywa różnie. Mam koleżankę, która uwielbia wszelkiego rodzaju karteczki, stickersy, spinacze itp. Jeśli tylko wiem, że komuś takie rzeczy się przydadzą i będzie z nich zadowolona, to czemu nie 🙂 Ja sobie zamówiłam pod choinkę zestaw cienkopisów Stabilo i już nie mogę się doczekać jak je znajdę pod choinką 😀

  • … uwielbiam dawać komuś osobiste prezenty – to znaczy takie, które obdarowywany będzie miał na własny użytek, dlatego nigdy nie kupuję garnków, talerzy, drobnych sprzętów AGD.
    Często decyduję się na droższe podarunki, kiedy wiem, że osoba, której chcę wręczyć prezent sama się na niego nie skusi ze względu na cenę. Mina i łzy w oku obdarowanego rekompensują wszystko 🙂

    • Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś 🙂 Lubię, kiedy prezenty są przeznaczone tylko dla obdarowywanej osoby, a więc po co kupować garnki, z których ja też będę korzystać, czy coś?
      Nie zawsze zależy mi na kupieniu/dostaniu drogiego prezentu, ale masz rację — jeśli ktoś sobie żałuje jakiejś droższej rzeczy, a ja mogę ją kupić na święta, to naprawdę robię to z radością 🙂

  • Myślę, że jednym z najlepszych prezentów jest album ze zdjęciami, oczywiście trzeba najpierw mieć jakieś wspólne zdjęcia, ale dla mnie jest to piękny prezent. Plus biżuteria, nawet jakaś drobna, jest to wyjątkowy upominek i kobieta czuje się wtedy wyjątkowa 🙂 Ale garnki są najgorszą opcją z możliwych, chyba że ktoś wyraźnie sobie tego zażyczy 🙂

    • Album to też świetny pomysł, albo np. fotoksiążka 🙂 Chociaż ja chętniej daję tego typu prezenty na urodziny lub rocznice, żeby podsumować czas, który minął, ale na święta też dobrze się nadają 🙂

  • Książka poradnikowa to bardzo dobry prezent 🙂

  • Świetnie podzieliłaś te prezenty i dobrze, że dodałaś kategorię – dobre prezenty, które nie zawsze działają 😛 Tak to jest z perfumami, bielizną czy wypadem do kina – niekoniecznie musi się to spodobać. Obserwuję i pozdrawiam 🙂

  • ewa

    A teraz drogie Panie kopiujemy ten link i przesyłamy do naszych partnerów 🙂 , co bym im życie (przynajmniej te prezentowe decyzje ) ułatwić 🙂

  • Agnieszka

    Dobry post:- ) w wolnych chwilach przegrzebuję sieć w poszukiwaniu ciekawych blogów, ale niestety głównie natykam się na „kreatywne”, „motywujące” i „inspirujące” blogi kobiet, które nie do końca wiedzą po co i o czym piszą. Masło maślane, do tego zjełczałe. Ileż można czytać o tym, gdzie zaczerpnąć inspiracji by zmotywować się do kreatywnego wykorzystywania swojego wolnego czasu, pieczenia pierników, robieniu sałatek czy wyborze najodpowiedniejszego papieru toaletowego do PH naszej skóry, który do tego będzie ekologiczny i przyjemny dla oka nawet po użyciu.