Dlaczego mężczyźni mogą bezkarnie obrażać kobiety?

Dlaczego mężczyźni mogą bezkarnie obrażać kobiety?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Niektórzy mężczyźni żyją w przekonaniu, że mogą bezkarnie obrażać swoje partnerki. Mentalnie pozostali w średniowieczu, gdzie kobieta nie miała za wiele do powiedzenia — powinna siedzieć w domu, rodzić dzieci i nie wychylać się za bardzo. Dlaczego nawet dzisiaj, w XXI wieku część facetów myśli w ten sposób i jak temu zaradzić? 
dlaczego mężczyźni obrażają kobiety

Jak mężczyźni obrażają kobiety? 

Znacie to na pewno — może nie z własnego związku, ale z widzenia. Para siedzi w kawiarni i nagle facet, niby żartem, odzywa się do swojej partnerki: „Jasne, tobie jeszcze ciastko potrzebne!”
Przykłady można mnożyć, ale łączy je jedno — zawsze mężczyźni są rozbawieni własnymi żartami na temat ukochanej i nie widzą, jak bardzo ją ranią. Pół biedy, jeśli podobna sytuacja ma miejsce w zaciszu domowym. Gorzej, jeśli świadkiem karcenia czy obrażania kobiety są znajomi, rodzina, czy choćby kelnerzy w barze lub kasjerzy w sklepie. 
Kobiety często nie reagują, kiedy żarty mężczyzn sprawiają im przykrość. Dlaczego? Bo nie chcą wyjść na przewrażliwione panikary. Bo chcą pokazać, że są silne. Bo jest im głupio cokolwiek odpowiadać, jeśli mają widownię. Bo nie chce im się tłumaczyć, dlaczego jest im smutno. Tylko, że brak reakcji jest przyzwoleniem na kontynuowanie takiego zachowania.  

Czy to poważny problem? 

Często powtarzamy sobie: e tam, przecież on żartuje. Bronimy w ten sposób własnego faceta, tatę, który powiedział tak do mamy w naszej obecności, lub miłego klienta, mówiącego tak do swojej żony w czasie zakupów. Prawda jest taka, że pobłażamy głupim męskim zachowaniom, bo zapominamy, że kobiety, których one dotykają czują się przez nie gorsze, głupie i brzydkie.

To kwestia wychowania

W moim odczuciu takie podejście do kobiet jest w dużej mierze kwestą wychowania. Jeśli przez chwilę przeanalizujecie zachowanie kilku znajomych facetów, to na pewno dojdziecie do wniosku, że najwięcej „żartownisiów” wytykających swoim kobietom błędy lub wady jest wśród facetów wychowanych twardą męską ręką. 
Mówię szczerze: nie spotkałam się z takim zachowaniem wśród chłopaków, którzy mieszkali tylko z mamą, lub u których to kobieta była głową rodziny. 
Jeśli ojciec uczy swojego syna, że z kobiety można żartować, lub wytykać jej słabe strony głupimi tekstami, to normalne, że syn przejmie takie zachowanie. Pewne rzeczy po prostu wynosi się z domu.

To tylko żarty

Wiele osób powie: „przecież to tylko żarty, trzeba mieć dystans do siebie”. Prawda, trzeba mieć dystans i umieć się śmiać ze swoich błędów. Ale kiedy facet trzeci raz w tym tygodniu mówi do swojej zupełnie normalnej dziewczyny: „zrób więcej obiadu, w końcu jesz za dwóch, mój grubasku”, albo po raz kolejny wytyka jej: „zostaw, bo znowu zepsujesz, mówiłem ci, że jesteś za głupia, żeby to zrobić”, to — moim zdaniem — to już nie jest śmieszne. 

Żarty żartami…

…ale szacunek to szacunek
Każdy człowiek, jeśli będzie mu się postarzać, że jest za głupi czy za gruby, w końcu zupełnie straci pewność siebie. Niektórzy rzucający „żartami” mężczyźni tylko na to czekają, ale to nienormalne wyjątki. Większość z nich naprawdę uważa, że ich teksty są nic nie znaczącymi żartami. Ale sami obrażają się, jeśli sytuacja się odwraca. 

Czy Ciebie też to dotyczy? 

Nie jesteś pewna, jak traktować „żarty” swojego lubego? A może to właśnie Ty jesteś lubym i teraz zastanawiasz się, czy Twoja kobieta nie czuje się urażona niektórymi głupimi odzywkami? Sprawdź, jakie teksty znalazły się na mojej zakazanej liście żartów, ponieważ w przypadku zbyt częstego powtarzania mogą nabawić przedstawicielki słabszej płci kompleksów. 
  • wszystkie teksty o byciu grubą, kiedy dziewczyna ewidentnie nie jest. Małe sprostowanie: to, że ktoś ma cellulit i fałdkę na brzuchu jest zupełnie normalne, a idealne ciała mają tylko wyfotoszopowane modelki. Tak sprawa wygląda. 
  • w związku z powyższym, również teksty o jedzeniu: „mój głodomorku”, „ona je za trzech”, „musisz znowu tyle jeść?”. Facetowi, który tak mówi, chyba po prostu szkoda na jedzenie — dla mnie to jedyne wytłumaczenie. 
  • uwagi o tym, że ukochana „jest za głupia”, lub „oczywiście nie potrafi zrobić czegoś sama”.
  • zrzucanie na kobietę obowiązków, które ewidentnie nie należą do niej, lub teoretycznie nawet mogłyby należeć, ale przecież mamy równouprawnienie, więc jeśli facetowi coś nie pasuje, to może zająć się tym sam: „kran w kuchni kapie, może wreszcie byś coś z tym zrobiła?”, „w sklepie byłaś, pierdół nakupowałaś, ale oczywiście piwa już ci się nie chciało przynieść”.

Jak zapobiegać obrażaniu przez mężczyzn? 

Najlepszym wyjściem jest rozmowa. Jeśli chłopak, mąż, ojciec czy syn Cię obraża i to Cię boli, po prostu to powiedz. Powiedz: „nie życzę sobie, żebyś mówił do mnie w ten sposób. Jeśli ty nie potrafisz czegoś zrobić, nie opowiadam przy znajomych, że jesteś na to za głupi, więc też oszczędź mi takich sytuacji”. Kto wie, może nawet zadziała za pierwszym razem? Chociaż wątpię — faceci mają słabą pamięć i szybko zapominają o takich uwagach. 
A Wy co sądzicie o takich „żartach”?
Znacie facetów, którzy w ten sposób odzywają się do kobiet? 
A może znacie kobiety, którym takie teksty odebrały pewność siebie, albo… cierpliwość do faceta? 

Jeśli Ty też prowadzisz bloga, zajrzyj do mojej facebookowej grupy dla rozwijających się blogerów 🙂 Możesz również polubić mnie na Facebooku, żeby być na bieżąco z nowymi postami i innymi informacjami 🙂 



  • Świadomy

    Bardzo ciekawe… Tylko przystojni albo ze zmaskulinizowaną twarzą buracy mają dziewczyny, bo tych z drobnymi rysami i brzydkimi same obrażają nawet tego nie zauważając: w pracy, na imprezach rodzinnych etc. powiedziane żartem pozostaje do końca życia. Burakowi powie jaki przystojniak i już czuje się samcem alfa mimo że ma takie same „możliwości” jak inni drobniejsi – to kobiety dają im przyzwolenie, tworzą ich wyimaginowane ego. Robią to przy każdej okazji/sytuacji społecznej porównując mężczyzn między sobą tworzą hierarchię i mówią „subtelnie” raniąc gorzej niż nożem jednych i wychwalając pod niebiosa drugich najchętniej obrobiłyby im pałę przy tych brzydszych by zobaczyli jakimi są śmieciami. Z drobną twarzą przystojni są skłonni bardziej do manipulacji niż agresji bo mają trochę mniej testosteronu niż buraczane twarze egocentrycznych idiotów – robią sobie wrogów, już nie raz widziałem jak taki „byczek” skończył, nie dziwne że zachowują się jak szympansy biorąc pod uwagę prawie 99% zgodność genetyczną. Wywyższa się taki mając ukłony, akceptację na takie postępowanie przez głupie otoczenie, a później dziwi się że ma krwiaka mózgu od uderzenia z pięści od drobniejszego – nie ma znaczenia czy ktoś jest większy jedno uderzenie nawet od 60kg 16 latka może skończyć się śmiercią a co dopiero 85kg umięśniony… I taki 110-130kg „byczek” ma na co zasłużył bo nie żyjemy w stadzie szympansów a jesteśmy ludźmi. Jak to Fromm powiedział: „technologicznie jesteśmy w erze atomowej a emocjonalnie w erze kamienia łupanego”. Brak racjonalności, myślenia, analizowania – jedynie oceny oparte na uprzedzeniach, stereotypach i wyglądzie zewnętrznym głównie oceniając twarz.

    • Świadomy

      Dla psychoterapeutów i prostytutek to stały dochód bo ani nigdy nie wyzdrowieją ani nigdy nie będą mieć dziewczyny. Raz zaleczona psychika zostanie narażona na kolejne sytuacje które będą takie same jak z przeszłości z powodu wyglądu – stąd leki brane do końca życia, długoletnie psychoterapie oparte na sztucznej relacji / manipulacji ze strony psychoterapeuty lub grupy terapeutycznej która nie jest naturalna – do naturalnej wrócą po terapii i będzie to co przed terapią.