Migawki z Grecji.

Migawki z Grecji.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Dzisiaj mam dla Was trochę nietypowy post — zdjęciowy. Rok temu mogliście obejrzeć Migawki z Bułgarii, tym razem chciałabym pokazać Wam trochę zdjęć z Grecji. Zapraszam 🙂 

Jak możecie zobaczyć po ubraniach na niektórych zdjęciach — pogoda nie zawsze dopisywała, niestety. 
A Wy jakie macie w tym roku plany na wakacje? 🙂 

Jeśli Ty też prowadzisz bloga, zajrzyj do mojej facebookowej grupy dla rozwijających się blogerów 🙂 Możesz również polubić mnie na Facebooku, żeby być na bieżąco z nowymi postami i innymi informacjami 🙂 



  • Świetne połączenie wyzwań 🙂 A te „lekkie” książki są idealnym rozwiązaniem na jesień czy zimę, gdy już pogoda wystarczająco nas przytłacza.

  • Szczerze aktualnie czytam wstęp do socjologi empirycznej i badania statystyczne dla socjologów 😉 Nie wiem do jakiej literatury się to zalicza, ale czasem pisze babeczka a czasami facet. 😉 Im starsze wydanie tym lepsze 😉 A taką luźniejszą książkę jaką ostatnio przeczytałam jest : Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy , uwielbiam !

    • Myślę, że to literatura specjalistyczna, a takiej nie ruszam nawet pod groźbą zawalenia roku! 😀 Cóż, właściwie do tej pory udawało mi się wszystko zaliczyć i bez tego 😉

  • Sporadycznie czytam książki typowo kobiece. Ale nie uważam żeby jakaś literatura była zła, po prostu są lżejsze i cięższe pozycje. Najlepiej żeby każdy czytał co chce, a na filologii cóż… wymaga się czytania naprawdę wysokiej i nudnej literatury. Już wolę uchodzić za ignorantkę w tej dziedzinie, niż czytać to co jest przez filologów uważane za „godne uwagi”.

  • Nigdy nie lubiłam romansideł tzw. Literatury kobiecej nie dlatego że to wstyd tylko dla mnie ona jest po prostu nudna. Opiera się na podobnym schemacie. Nie wciągają mnie ani łzawe historie ani tym bardziej te z happy endem. Nie wiem z czego to wynika nie oglądam też takich filmów nie znoszę komedii romantycznych.

  • Każda z nas ma swoje małe grzeszne czytadła 😉 Ja uwielbiam Chmielewską, i choć na co dzień czytam głównie fantastykę, to chętnie po nią sięgam właśnie „w przerwach”.
    P.S.: w Empiku są pÓłki 😉

  • Fajny tekst, zawsze miło przekonać się, że ludzie czytają 🙂 Jestem książkowym maniakiem, przyznaję się otwarcie i bez bicia. Prowadzę bloga o literaturze (głównie fantastycznej) i właśnie zakończyłam czytanie 99 książki w tym roku.

    Nie mam pojęcia jak traktować łatkę „literatura wysoka”, z tego co wiem mój ulubiony gatunek książkowy z założenia się do niej nie zalicza. Co nie znaczy, że to brednie. Frank Herbert za „Diunę” dostał literackiego Nobla. No właśnie. Moim zdaniem to pojęcie jest mocno przedawnione. Tak jakby myśleć należało tylko czytając „Pana Tadeusza’.

    Wracając jednak do tematu babskich „czytadeł”. Ja je czytam bardzo sporadycznie, właśnie w przerwach, kiedy niczego innego nie ma pod ręką, ponieważ są okropnie schematyczne. Przed „Pięćdziesiąt twarzy Greya” ledwo przebrnęłam. Aczkolwiek uważam że z dwojga złego, lepiej brać się za „babskie czytadła” niż zrezygnować z literatury. Kiedy miałam te naście lat bardzo je lubiłam. Teraz zwyczajnie wyrosłam.

    Istnieją lekkie, zabawne książki, które mają na siebie jakiś pomysł i są dobrze napisane np. „Żona podróżnika w czasie”. Z klasyki świetne są „Wichrowe Wzgórza” lub „Emma”. Dlaczego by nie iść w tym kierunku, zamiast sięgać po kolejne schematy?

    • Wydaje mi się, że „Żona podróżnika w czasie” nie jest aż tak lekka i przyjemna 😉 Ale też nie przeginajmy w drugą stronę, bo nie uważam, żeby Grey był fajną literaturą kobiecą, którą warto przeczytać w wolny weekend.

      • Ty może nie, ale ta książka jest bardzo popularna, mimo że obecnie w modzie jest uważanie jej za kiepską. Skądś się ta sława wzięła. 😉 To chyba najbardziej znane czytadło.

        • Myślę, że sława Grey’a wzięła się głównie z tego, że przełamał jakieś tabu, pokazał coś nowego, czego zdecydowanie brakowało. A czy zrobił to dobrze, czy źle, to po prostu kwestia gustu 🙂

  • Nie wiem, dlaczego ale unikam książek typu przez kobiety dla kobiet, bo uważam że w większości przypadków te książki opisują mężczyzn jako zło tego świata.

    • Część z nich pewnie tak, ale zdecydowanie nie wszystkie 🙂 Zastanawiam się teraz, jak to wyglądało w książkach, które czytałam, ale nie potrafię sobie nic konkretnego przypomnieć.

  • Kamcia

    KSIĘŻNICZKI Z PARK AVENUE <3 a tak seriom to polecam Ci J.Greena i jego debiutancką powieść 'Szukając Alaski'. Mimo, że opowiada o licealnym życiu, porusza uniwersalne tematy, z którymi prędzej czy później przyjdzie nam się zmierzyć. A ostatnio czytając w autobusie "On wrócił" (z Hitlerem na okładce), miałam wolne miejsce obok. 🙂

    • Chętnie spróbuję z Greenem, „Gwiazd naszych wina” bardzo mi się podobało (recenzja jest na blogu :)), chociaż trochę się do niego zniechęciłam po „W śnieżną noc”, bo w ogóle mnie to nie wciągnęło… Myślałam jeszcze nad „19 razy Katherine”, ale nie mam w bibliotekach.

  • Unikam takiej literatury bo generalnie uciekam od popkultury jak się tylko da. Taka literatura kobieca jest zazwyczaj bardzo sztampowa i to mnie odstrasza. Jeden schemat. Oni się zakochują, jest pięknie. Później jakaś katastrofa, a na końcu szczęśliwe zakończenie.
    Co czytam? Ostatnio głownie kryminały. Zakochałam się w skandynawskich. Ale czuje, że potrzebuję odpoczynku od tego gatunku. Mam ochotę na zwyczajną obyczajówkę, najlepiej polską. Lubię bardzo Karpowicza. Kocham jego zabawę frazami. Bardzo mnie też porusza twórczość Murakamiego bo odznacza się wyjątkowym połączeniem realizmu i fantastyki.

  • Ja lubię taką literaturę, choć zauważyłam, że odkąd czytam więcej stałam się bardziej wybredna. Mam w biblioteczce kilka mrocznych pozycji tego typu, które rzuciłam po kilkunastu stronach. Z nudów.

  • Hmmm czasem mam ochotę na taką lekką książkę, ale potem przy lekturze zazwyczaj się wkurzam, że jest napisana szablonowo i że tracę swój cenny czas

  • … ja sama lubię mieszać różne gatunki, wszystko to zależne jest od mojego humoru.
    „Kobiece powieści” mają to do tego, że dość szybko i łatwo się je czyta. Ich treść nie jest zbytnio skomplikowana, a losy bohaterów nie są zawiłe. Dzięki temu taka literatura może być świetnym odpoczynkiem od tej poważniejszej 🙂