RECENZJA: „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy”

RECENZJA: „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy”
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Ile razy można odgrzewać tego samego kotleta? Dla pieniędzy — nieskończenie wiele. Po trzydziestu ośmiu latach od pojawienia się pierwszego filmu, Disney postanowił wypuścić kolejną część kosmicznej serii. Z jakim skutkiem? 

Ewentualne spojlery napisane białym kolorem, żeby je przeczytać, wystarczy zaznaczyć tekst.

Pewnie wiele osób oburzy się, kiedy przyznam, że nie jestem zwolenniczką starej trylogii, uznawanej za lepszą. Owszem, był w niej całkiem niezły humor, ale akcja rozwijała się zdecydowanie za wolno, jak na mój gust. W końcu ileż można patrzeć na wędrujące roboty, z których tylko jeden mówi w zrozumiałym języku?!

Moją przygodę ze Star Wars zaczęłam od nowej trylogii i to właśnie ona bardziej przypadła mi do gustu. Chociaż brakowało w niej humoru, jaki później odkryłam w starszych filmach, fabuła epizodów o Anakinie Skywalkerze spodobała mi się o wiele bardziej. Akcja była wartka i interesująca, a większość postaci dała się polubić.

Bałam się, że najnowszy film będzie jedynie walką o pieniądze, które można zbić na powiększeniu serii o kolejną część. Że możliwości technologiczne i efekty specjalne wygrają z fabułą. Na szczęście, oglądając „Przebudzenie mocy” wcale się nie rozczarowałam — twórcy połączyli w całość akcję z nowej trylogii z humorem starszych części, co wyszło naprawdę dobrze.

Bohaterami filmu są pilot Poe (śmierdzi podróbką młodego Hana Solo i jest denerwująco arogancki, ale przynajmniej ma cięty dowcip), Finn, Rey, sympatyczny droid BB-8 (polubiłam go o wiele bardziej, niż R2!), oraz dobrze znani Han, Leia i Chewbacca (który wręcz odmłodniał). Nowym czarnym charakterem jest Kylo Ren (spojler: tak naprawdę syn Hana i Lei, którego Luke uczył bycia Jedi, ale z nie do końca wyjaśnionego powodu przeszedł na ciemną stronę, po czym Luke się załamał i zamieszkał na pustkowiu). 

Przyznaję, że momentami film mi się dłużył (zastanawiałam się: czy to już koniec? a po chwili myślałam: nie, przecież jeszcze nawet nie pokazali Hana!), ale ogólnie był wciągający i opowiadał naprawdę ciekawą historię. Szczerze wierzę, że za jakiś czas powstanie kolejny epizod, spojler: w którym zostanie wyjaśnione, dlaczego Kylo przeszedł na ciemną stronę i, wierzę, w którym dowiemy się, że Rey jest drugim dzieckiem Hana i Lei lub córką Luke’a. I muszę stwierdzić, że będę czekała na niego z niecierpliwością. 

Byliśmy z Radolskim na wersji 2D z napisami i nie żałuję. Wydaje mi się, że w filmie nie było zbyt wiele scen, które naprawdę warto zobaczyć w 3D.

Na koniec wielki spojler tylko dla osób, którym totalnie nie zależy na zaskoczeniu: HAN SOLO NIE ŻYJE

A Ty jesteś fanem Star Wars? 

Widziałeś już „Przebudzenie mocy”, albo wybierasz się do kina? 

Jak podobał Ci się najnowszy film? 

Daj znać w komentarzu 😉 

Jeśli Ty też prowadzisz bloga, zajrzyj do mojej facebookowej grupy dla rozwijających się blogerów 🙂
Jeśli podoba Ci się mój blog i chcesz być na bieżąco z nowymi postami, zaobserwuj mnie na Twitterze
!function(d,s,id){var js,fjs=d.getElementsByTagName(s)[0],p=/^http:/.test(d.location)?’http’:’https’;if(!d.getElementById(id)){js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=p+’://platform.twitter.com/widgets.js’;fjs.parentNode.insertBefore(js,fjs);}}(document, ‚script’, ‚twitter-wjs’); lub polub na facebooku