Jak zrozumieć kobietę?

Jak zrozumieć kobietę?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa — nie jest to żadna tajemnica. Czasami zupełnie nie potrafimy się dogadać, jakbyśmy mówili w różnych językach. Jak to zmienić? 
Kobieto, teraz idź z koleżanką na kawę, albo zrób sobie domowe spa, a do komputera dopuść swojego faceta, bo poniższy post jest pierwszym z serii „Zrozumieć kobietę”. Właściwie to właśnie dla tej serii powstał mój blog… Nie ważne, zapraszam do rozwinięcia! 

To z mówieniem różnymi językami właściwie nie było przenośnią, ani żartem — to najprawdziwsza prawda. Sprawa wygląda tak: mężczyźni mówią mniej od kobiet, ale bardziej bezpośrednio. My, baby, możemy gadać i gadać, ale robimy to w sposób zawiły, kamuflując to, co naprawdę myślimy i mówiąc to w zupełnie niezrozumiały dla panów sposób. 

Jaki jest tego powód? 

To jest trochę tak, że chcemy Wam, mężczyznom, dać pewne pole do popisu. Kiedy pytacie, na co chcemy iść do kina, a my odpowiadamy „wszystko jedno”, to bynajmniej nie dlatego, że liczy się dla nas tylko Wasze towarzystwo i jeśli już nas zapraszacie na film, to nie ma dla nas znaczenia, jaki on będzie, jeśli tylko Wy będziecie blisko. 
Mówiąc „wszystko jedno”, myślimy „pokaż, że słuchałeś, kiedy tydzień temu mówiłam, że chciałabym zobaczyć film X”, ewentualnie „pokaż, jak dobrze mnie znasz i wybierz film, który na pewno mi się spodoba”. 

Dlaczego tak się dzieje? 

Właściwie od urodzenia słyszymy, jak mówią nasze mamy do ojców, babcie do dziadków, i tak dalej. W filmach i książkach kobiety nigdy nie mówią wprost, czego chcą. W gazetach, telewizji i internecie trąbi się o tym, że faceci kobiet nie rozumieją, bo te nie ujawniają tego, co naprawdę myślą.
Żyjąc w tak skonstruowanym świecie, nie ma opcji, żebyśmy były inne. Poznajemy wzory i normy, które mówią o kamuflowaniu swoich intencji i przyjmujemy je. Dlatego czym więcej będziecie narzekać na to, że „bab nie idzie zrozumieć”, tym bardziej nie będziecie mogli nas zrozumieć. Po prostu pomyślimy sobie „ok, skoro i tak wszyscy twierdzą, że kobiety mówią w taki sposób, to widocznie musimy tak mówić”. 
To zupełnie logiczne. Inny, może bardziej obrazowy przykład: jeśli dziecko alkoholików od małego widzi, że rodzice cały czas piją alkohol, uzna to za coś normalnego i w przyszłości samo też będzie zaglądało do kieliszka. Jeśli, do tego, w telewizji i od ludzi będzie słyszało, że dzieci alkoholików same też zostają alkoholikami, to wpoi sobie, że tak musi być i tyle.

Jak to zmienić? 

Mówiąc „wszystko jedno”, „rób co chcesz”, albo „tak” lub „nie” obrażonym tonem nie myślimy o tym, że możecie źle nas zrozumieć. Jeśli nie jesteście pewni, o co nam chodzi, bądźcie szczerzy. Wystarczy powiedzieć „kochanie, powiedz po prostu, na co masz ochotę, a wtedy właśnie to zrobimy”. Tylko bez obrażania i wypominania, że ona NIGDY nie mówi wprost!
Jeśli nie chcecie dopytywać, czego ona chce, kierujcie się kilkoma stosunkowo prostymi zasadami (chociaż nie gwarantuję skuteczności!):
  • jeśli ona mówi „tak” z niezadowoloną miną, albo obrażonym tonem, to znaczy „nie”
  • jeśli ona mówi „nie” z niezadowoloną miną, albo obrażonym tonem, to znaczy „tak”
  • jeśli mówi „rób, jak uważasz”, to broń Boże nie rób, jak uważasz! Rób tak, jak ona uważa. 
  • jeśli nie entuzjastuje się tym, że chcesz ją gdzieś zabrać, to lepiej jej tam nie zabieraj
Drogie Panie, czy dodałybyście coś od siebie? 
Panowie, czy coś Wam się rozjaśniło? 

A może macie dodatkowe pytania na temat kobiet? 
Dajcie znać w komentarzach i do zobaczenia w kolejnym poście z tej serii już za jakiś czas! 🙂 

*Posty z serii „Zrozumieć kobietę” znajdziecie pod takim samym tagiem lub w kategorii „Stosunki damsko-męskie”. 

Post powstał z okazji wyzwania u Rosaline 🙂 
Jeśli chcesz być na bieżąco z postami z serii „Zrozumieć kobietę”, polub Teorię Kobiety na Faacebooku 🙂