RECENZJA KOSMETYCZNA: Golden Rose Velvet Matte Lipstick + kolory pomadek na jesień i zimę.

RECENZJA KOSMETYCZNA: Golden Rose Velvet Matte Lipstick + kolory pomadek na jesień i zimę.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Kto odwiedza Teorię Kobiety ten pewnie wie, że mam słabość do pięknych szminek. Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam moje trzy ulubienice na jesień i zimę, a jako, że dwie z nich to Velvet Matte z Golden Rose, które ostatnio kupiłam (nie bez przygód), postanowiłam napisać również recenzję tychże pomadek. 
Fanki wszelkich malowideł — sprawdźcie, czy warto! 🙂 

Oto trzy moje ulubione pomadki na jesień i zimę: Golden Rose Velvet Matte nr. 20 i 22, oraz szminka z FM w kolorze Cold Red z limitowanej edycji. Uwielbiam je z trzech powodów: po pierwsze, kolory (chociaż to kwestia gustu), po drugie, wytrzymałość i po trzecie, cena.
Od lewej: nr. 20, Cold Red, nr. 22

FM Cold Red — edycja limitowana

Jako, że mój chłopak jest dystrybutorem FM (tak, to ci od perfum i chemii domowej), mam dostęp do różnych całkiem fajnych przecen i okazji. Chyba jakiś rok temu tę uroczą pomadkę można było dostać za 2.99, pod warunkiem kupienia trzech produktów z katalogu specjalnego. Mój chłopak akurat brał dla kogoś rzeczy z tego katalogu, dzięki czemu mogłam dosłownie za grosze wziąć pomadkę!
Co prawda pomadka ta ma niezbyt eleganckie i raczej mało wytrzymałe opakowanie, jednak zdecydowanie nadrabia trwałością. Mogę jeść, pić, a nawet wycierać usta chusteczką, a ona i tak na nich zostaje. Do tego ma mocny czerwony kolor, który naprawdę mi pasuje 😉 

Golden Rose Velvet Matte 20

Z tą pomadką wiąże się pewna historia, którą krótko opisywałam na Facebooku. Wybrałam sobie szminkę w cudownym, jakby buraczkowym kolorze, podałam ekspedientce tester i poprosiłam, żeby znalazła mi taką zapakowaną. Nie powiem, żeby babeczka była specjalnie miła, ale ostatecznie swoje zadanie wykonała. 
Kiedy przyjechałam do domu i otworzyłam pomadkę, okazało się, że jest czerwona — dokładnie taka sama, jak Cold Red z FM. Choćby nie wiem, jak świetna jakościowo była ta szminka, naprawdę nie potrzebowałam takiej, jaką już miałam! Dwa dni później, przejeżdżając przez Katowice, zajechałam do Galerii na wymianę. 
Udało się: inna pani (która, btw, też nie była uosobieniem grzeczności, ale widać było, że się starała) zabrała moją pomadkę, a dała mi nową — tym razem dobrą, sprawdziłam pięć razy przed wyjściem ze sklepu. 
Szminka ma piękny ciemny, głęboki kolor idealny na ponure jesienne i zimowe dni. Jeśli chodzi o jej trwałość, to naprawdę nie mam się do czego przyczepić, chociaż w ciągu dnia wymaga poprawek. Jeśli zestawić to z ceną, to wypada naprawdę pozytywnie. 

Golder Rose Velvet Matte nr. 22

Chyba mam ogromnego pecha do Golden Rose — kiedy testowałam ten kolor w sklepie, wydawał się trochę inny, bardziej brązowy i ciemniejszy. W domu okazał się trochę podobny do nr. 20, ale nie ma się co denerwować, w końcu to tylko szminka. 
Trwałość i cena dokładnie taka sama, jak u jej siostry, jednak właśnie z powodu koloru polubiłam ją mniej. Jest fajna, ale nie ma fajerwerków. 
A Wy używacie pomadek Golden Rose? Jaką macie o nich opinię? 
Jakie inne pomadki polecacie? 
I jakie są wasze ulubione kolory na tą porę roku?