Kosmetyk, który uratował moje rzęsy.

Kosmetyk, który uratował moje rzęsy.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Jak niektórzy z Was pewnie wiedzą, jakiś czas temu przedłużyłam sobie rzęsy. Wakacje się skończyły, sztuczne włoski ostatecznie zniknęły znad moich oczu, a naturalne… no cóż, one właściwie też zniknęły. 
Jak skończyła się zabawa z rzęsami i jak uratowałam to, co z nich zostało po wakacjach, dowiecie się w dzisiejszym poście — zapraszam 🙂 

Decyzja o przedłużeniu rzęs na wakacje okazała się niezbyt przemyślana. Genialne było to, że nie musiałam się malować, a i tak byłam piękna. Dużym plusem była także wytrzymałość rzęsek — kosmetyczka ostrzegała, że może być z tym różnie, szczególnie, jeśli będą miały częsty kontakt z wodą, ale okazało się, że ani morze, ani basen nie są im straszne! Włoski utrzymały się grubo ponad miesiąc, jednak pod koniec były trochę przerzedzone i postanowiłam się z nimi pożegnać.

Szkoda, że zanim zdecydowałam się na przedłużanie, nikt nie uprzedził mnie, że po całej zabawie moje naturalne włoski praktycznie znikną z powierzchni ziemi, czy raczej z powierzchni mojej twarzy. Były krótkie, jak nigdy wcześniej, wyglądały beznadziejnie. Niestety nie mam zdjęć z tego smutnego okresu.
Zdecydowałam się kupić Regenerum do rzęs, za które dałam prawie 40 zł, ale okazało się strzałem w dziesiątkę! Stosuję je mniej więcej od miesiąca i widzę zadowalające efekty. Co prawda końcówki włosków są bardzo jasne, przez co prawie niewidoczne, ale po pomalowaniu przecież tego nie widać. Stosuję Regenerum również na dolne rzęski, które zawsze miałam dość długie, a teraz spokojnie mogę nimi zamiatać, nie schylając się 😉  
Zawsze narzekałam też na to, że moje rzęsy są skierowane w dół i totalnie niepodatne na podkręcanie zalotką. Mając przedłużone rzęsy musiałam zrezygnować ze spania w opasce na oczach (co robiłam odkąd pamiętam), po zdjęciu włosków nie wróciłam do opaski… i moje rzęsy przestały być oklapnięte! Wcześniej nie chciało mi się wierzyć, że taka głupota może być przyczyną moich problemów, a jednak. 

A Wy używacie odżywek do rzęs? 

Jeśli tak, to jakich i jakie dają efekty? 
A może któraś z Was również stosuje Regenerum? 

*wpis powstał z okazji wyzwania blogowego na blogu Save the Magic Moments