Dziewczyny, zacznijcie się szanować!

Dziewczyny, zacznijcie się szanować!
Mówią, że jeśli sam się nie szanujesz, to inni tym bardziej nie będą. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Ludzie widzą, na ile im pozwalamy i wykorzystują to. Jeśli pozwolisz ludziom zrobić z Ciebie idiotę, to zrobią to z radością. Są osoby, które cieszą się z bycia idiotą, bo dzięki temu jakoś zaistniały. W końcu nie ważne, co o Tobie mówią — byle tylko mówili. 

A jak wygląda szacunek w blogosferze, jeśli chodzi o kontakty niewielkiego blogera, jeszcze nie do końca wierzącego w swoje możliwości i firmy, która chce być uznawana za poważną? 
Ano tak, że firma wyzyskuje blogera, jak murzyna harującego w kamieniołomie za miskę ryżu. I wmawia mu, że to fajnie, bo przecież dostanie miskę ryżu! A za ścianą ludzie za tą samą pracę zgarniają tysiące zielonych… 

Nie ukrywam i nigdy ukrywać nie będę, że piszę do firm z pytaniem o współpracę. No dobra, nie tyle piszę, co odpowiadam na ogłoszenia, których ostatnio jest coraz więcej. Nie ukrywam też, że napisanie recenzji szminki marnej jakości, którą mogę kupić w pierwszym lepszym sklepie za niecałą dychę nie jest dla mnie dobrą propozycją współpracy. 
Owszem, mogę zrecenzować produkt we współpracy barterowej, ale nie byle jaki i nie wysłany do mnie na odwal się. Najchętniej za pracę i poświęcony czas przyjmuję pieniądze, ale dobrymi jakościowo produktami, które akurat mogą mi się przydać do czegokolwiek też nie pogardzę. 

Inna sprawa, jeśli ktoś zleca mi napisanie posta o firmie, czy produkcie, proponując w zamian zniżkę 10% i ewentualnie sam produkt, jeśli współpraca ze mną okaże się dla niego korzystna, uzasadniając to tym, że „warunki będę mogła stawiać, jak będę miała tysiąc obserwatorów, a nie sto”. Dobry argument? Średnio, bo jeśli bierzemy pod uwagę liczby, to nie te związane z obserwacjami, a z ruchem na stronie. 
Jakiś czas temu zgłosiłam się do współpracy z firmą od staników. Staniki mają naprawdę ładne, podobnego szukam od dawna, dlatego się do nich odezwałam. Przeszłam naprawdę nieźle zorganizowany proces rekrutacji, odpowiedziałam na milion pytań i dostałam odpowiedź. 
Że dadzą mi zniżki 10% na te ich staniki i jeśli przynajmniej X osób z tej mojej zniżki skorzysta, to dostanę jeden taki stanik, a jeśli mniej osób skorzysta, to dostanę rabat na stanik. A jeśli nikt nie skorzysta, to firma będzie miała za darmo reklamę, a ja ani stanika, ani nawet zniżki. 
Odpisałam grzecznie, że nie jestem tym murzynem z początku posta i nie będę robić za darmo, może mi dadzą, a może nie. Do tej pory, w mojej krótkiej karierze, spotkałam się z bardzo profesjonalnymi przedstawicielami firm, którzy dobrze wiedzieli, czego chcą i wiedzieli, co mogą zaoferować w zamian, jednocześnie dostosowując propozycję współpracy również do moich wymagań. 

Trzymałam kciuki za to, żeby każda blogerka, która dostała od nich takiego maila zwrotnego zrobiła to samo. A teraz piszę tego posta. Dlaczego? Bo się rozczarowałam. Zupełnie przez przypadek wpadłam na dziewczynę, która usiłuje teraz rozdać te nieszczęsne kupony zniżkowe. 10%, wiecie?
I w tym momencie totalnie straciłam wiarę w ludzi. Później blogerzy się dziwią, że rynek zepsuty, że fajnie by było zarobić na blogu, a tu firmy za współpracę proponują 10% zniżki na stanik. Miśki, szanujcie się i nie pracujcie za darmo! Napisanie każdego sensownego posta trwa, nie marnujcie swojego czasu na reklamę firmy, od której dostaniecie w nagrodę paczkę chipsów! Szanujcie się i dajcie się szanować. 

Oczywiście życzę wszystkim dziewczynom, które zgodziły się na taką formę współpracy z tymi i innymi firmami, żeby dostały te staniki, ale błagam Was: niech to będzie ostatni raz. 

*zdjęcia z kaboompics



  • Szkoda gadać – tacy zawsze się znajdą stąd sporo takich ofert niestety…

  • Jestem początkującą blogerką raczej, kiedyś miałam całkiem sporą "oglądalność" bloga kulinarnego, ale życie sprawiło mi psikusa i przerwałam blogowanie na dwa lata, przez co teraz muszę odrabiać straty. Jak miałam ponad 10000 wejść miesięcznie, odzywały się do mnie firmy z całkiem przyjemnymi ofertami typu "wyślemy książkę do recenzji, jeśli się spodoba, jak nie, odłóż ją na półkę i tyle" 😛 Tak było trzy lata temu i mnie w tamtym momencie tego typu współpraca wystarczała. Teraz mam inne oczekiwania, ale muszę jeszcze nieco popracować nad blogami, żeby coś ruszyło, ale jeśli takie marne oferty się sypią, to coś złego się zadziało przez ostatnie trzy lata :/ Za dużo blogerów chyba.
    Post fajny, oby jak najwięcej blogerów go przeczytało i pomyślało zanim się zgodzi na taką ofertę!

    • Myślę, że przez ostatnie kilka lat trochę się zmieniło, kiedyś stawki były dużo niższe, z resztą i tak polegało to głównie na "recenzji za produkt" i uważam, że to ok, ale tylko dopóki bloger nie da sobie wejść na głowę. Dzisiaj niektórzy żyją z pisania i niestety przestanie im starczać na chleb, jeśli firmy będą do współpracy wybierały osoby, które zrobią im reklamę za 10% zniżki…

  • Mi w zamian za znizke nawet się nie chce nic robić. .. wole napisać coś sama od siebie,coś swojego,co dotyczy mnie i moich odczuć niż poświęcić ten czas firmie,od której praktycznie nic nie dostane. Niech znajdą innych baranów. ..

  • I słusznie. Polać autorce!

  • Ja do etapu współpracy jeszcze nie doszłam, ale jeśli to wygląda tak, jak piszesz, to nie mam chyba nawet po co do niego dążyć 😀 Zniżka 10%, a to ci łaskawcy… Pozdrawiam 🙂

    • Oczywiście nie zawsze tak jest, ale niektóre firmy myślą, że będą sobie mogły z blogów zrobić darmową powierzchnię reklamową. Wystarczy nie zgadzać się na takie propozycje 🙂

  • Warto się cenić, to fakt. A wiadomo, że reklama za pośrednictwem blogerów jest jedną z lepszych (i tańszych) metod marketingowych 🙂

  • Interesujący post! Ja dopiero zaczęłam blogować i nie myślę o współpracach, ale zawsze interesowało mnie jak to wygląda. Myślałam, że na początku trzeba się godzić na każdą ofertę, bo w końcu nie za dużo ma się do zaoferowania 🙂
    independentgirl98.blogspot.com

    • Nie trzeba się na nic godzić, moim zdaniem to Ty jesteś na wygranej pozycji, bo to Ty decydujesz, co chcesz umieścić na swoim blogu. Lepiej odrzucić kiepską ofertę i czekać na lepszą (albo starać się o nią samemu), niż robić z bloga tablicę reklamową.

  • Znakomity post! już dawno chciałam napisać o tym jak niektóre firmy robią na szaro. Nie zgadzajmy się na byle co. Reklama zawsze jest reklamą bez względu na ilość kliknięć lub ich brak. Phttp://niewidzialnakobieta.blogspot.com/2015/08/co-z-tym-miesem.htmlozdrawiam.

  • Blogosfera profesjonalizuje się. Marketerzy też. Co raz częściej wiedzą dokłądnie z jaka propozycją wyjść do blogera. Nie strzelają na chybił-trafił ze szminkami, stanikami itp. Właściwie traktując blogera jak kanał sprzedaży. Problem mają blogi modowo/lifestyleowe. Blogów jest wysyp, a początkujące blogerki ,,łykną'' wszystko. To psuje rynek. Stąd te 10% oferty. Dla firm są meijscem sprzedaży a nie reklamy czy promowania produktu. Warto też samemu przygotowac ofertę dla firm, zasady współpracy i statystyki i szukać samemu. Inaczej się negocjuje kiedy przychodzisz do nich z propozycją a inaczej kiedy przyjdą do Ciebie. Tracisz przewagę.

  • Dziwie się, że ktoś zgodził się na 10% zniżki. Często spotykam się,że ktoś daje za nagrodę w jakimś konkursie 10% zniżki na zakup swojego produktu,a przecież to czasami nie pokrywa nawet kosztu wysyłki :/

    • Dokładnie. Jak już kiedyś pisałam (przy okazji odpowiedzialnego kupowania na promocjach), 10% to nie zniżka, tylko kiepski żart.

  • Ja akurat jestem początkującym bloggerem i o jakiejkolwiek współpracy nawet nie marzę, ale to co piszesz jest przerażające. No ,ale okazuje się ,że jednak ludzie nie szanują swojej pracy, czy raczej pasji. Nie wiem jak napisany byłby mój post jeśli chodziło by o pieniądze, ale nie warto męczyć się w taki sposób za te 10% kiedy firma zarabia na tym krocie.

  • No niestety, zawsze znajdzie się ktoś, kto za miskę ryżu będzie harował. A reszta będzie rozczarowana, że przez takich murzynów – jak to powiedziałaś – mają gorzej. Mnóstwo jest takich ludzi niestety, ale mam wrażenie, że jeśli poszukasz, to i porządne współprace dasz radę nawiązać. Wszystko zależy od nas samych.

    • Jasne, porządne współprace są na wyciągnięcie ręki, nawet dla małych blogerów, wystarczy nie zadowalać się byle czym i nie zgadzać się na pracę za darmo tylko po to, żeby móc się pochwalić "patrzcie, współpracuję z firmą".

  • Dobrze, że o tym napisałaś. Niektórzy prowadzą bloga tylko po to, aby coś dostać od firm – w zamian nie reprezentując sobą nic. Dobre porównanie do wyzyskiwanych robotników, czasami po prostu nie warto brać się za coś marnego.
    Sama piszę bloga dla przyjemności, bo przecież o to w tym chodzi!
    Niezły post, fajnie piszesz 😉
    emipodgorska.blogspot.com

  • Masz racje 🙂 Dobrze być uświadomionym. Szczerze to każdy ma inne powody, dla których pisze bloga. W tej internetowej dżungli pewnie znajdzie się sporo osób, które za swój "sukces" uważają proponowane współprace, dla innych nagrodą będzie pozostawiony komentarz bo ktoś doceni ich wysiłek i pomysł. Pewnie później zostanie wszystko zweryfikowane. Jak to mówią : "Prawda sama się obroni" 😉 Pozdrawiam 🙂

  • Im więcej takich artykułów w blogosferze, tym większa szansa, że tak śmieszne propozycje nie będą padały. Z takimi tupeciarzami trzeba krótko.

  • Nie wiem skąd bierze się tylu ludzi, którzy "muszą zarobić na blogu". Blog i prowadzenie go to ma być przyjemność! A jeśli będzie Ci to wychodzić, to godne oferty przyjdą same. Nie można prosić się i pracować jak niewolnik tylko dla, jak pisałaś wyżej, "miski ryżu". Czerpmy przyjemność z tego, że ktoś sensownie skomentował nasz post, z tego, że ktoś go przeczytał i z tego, że go to zaciekawiło. Nie patrzmy na wszystko przez pryzmat pieniędzy. Bardzo ciekawy i konkretny post. Oby takich więcej, POZDRAWIAM 🙂

  • Ja prowadzę bloga dość krótko, miesiąc. Nie spotkałam się jeszcze z żadnymi propozycjami współpracy, jestem w tym za krótko i przyznam, że jestem zszokowana tym co piszesz. Aż tak się tutaj wyzyskuje ludzi? 😮

    http://www.kwietniowaaa.blogspot.com

  • Świetnie napisany post. Ja dostałam do tej pory parę propozycji współpracy, ale oferty były tak żenująco niskie, że grzecznie odmawiałam. Może i mój blog jest niszowy i nie każdego zaciekawi, ale wolę to i małe zaufane grono odbiorców, niż niepoważne zawody w dobiciu do tysięcy obserwatorów, co często prowadzi do utraty pasji pisania, a tego wolałabym nie doświadczyć.
    Z. 🙂

    • Zgadzam się z Tobą, takie wyścigi nic nie dają, a pisanie bloga tylko dla liczb mija się z celem. Szkoda tracić z oczu prawdziwy cel, czyli zadowolenie i rozwijanie pasji 🙂

  • Ostatnio dostałam propozycje napisania tekstu za zestaw proszków do prania:) Przez grzeczność nie zaprzeczę – odmówiłam:)

    • Nie twierdzę, że pisanie za "prezent" jest złe. Ale bardzo się cieszę, że jednak są wśród nas osoby takie, jak Ty — bardziej wymagające i nie zadowalające się byle czym 🙂

  • Całkowicie się z Tobą zgadzam! Chociaż ja nie dostaję ofert współpracy, też sama nie piszę do firm, bo chyba jakoś głupio bym się z tym czuła. A jak widzę, że dziewczyna na siłę próbuje komuś wcisnąć jakiś rabat to niestety jej blog bardzo traci w moich oczach :/

  • Polska blogosfera jeszcze jest za malusia nie w słowach, ale w czynach. Albo nie, inaczej. To firmy współpracujące z bloggerami są za malutkie. I zdaje się, że niewiele rozumieją.

    • Dokładnie. Bardzo dużo ostatnio mówi się o tym, że w Polsce firmy i w ogóle ludzie nie rozumieją jeszcze potencjału blogów.

  • Straszna sprawa, a przecież jeżeli nie będzie szacunku obu stron do tej drugiej – żadna nic z tego nie będzie miała. 🙁

  • Dla mnie to jest po prostu żenada pisać o bluzkę do jakiejkolwiek firmy. Nie mówiąc o "obs za obs" albo "kom za kom", gdzie czasy trochę się zmieniły i nikt już na liczbę obserwowanych nie zwraca uwagi.

    • Jednak, jak widać, firmy zwracają uwagę. Ale to chyba po prostu przez brak świadomości, że liczba obserwatorów nie mówi nic ani o jakości bloga, ani o ruchu na nim. Niestety, takiej świadomości brakuje nie tylko firmom, ale też wielu blogerom, szczególnie tym początkującym. Kolekcjonują puste obserwacje i tym zwabiają do siebie firmy, a później wykonują dla nich pracę za jakiś ochłap i tak psują rynek.

  • Jestem początkującą blogerką i nie miałam w zasadzie świadomości tego jak ten mechanizm działa z tą "współpracą" raczej ta branża modowa to nie mój typ, jednak zawsze dobrze być uświadomionym. Fakt że tera branża blogowa się rozwija ale te firmy również, szkoda tylko, że narobili Ci złudzeń, musiałaś przejść cały ten skomplikowany proces rekrutacji, cały twój wysiłek poszedł na marne, Pozdrawiam

  • Serio? Proponowali Ci 10% zniżki? Przecież to jest śmieszne 🙂

  • To ostatnio bardzo gorący temat. Ja dostałam kilka próśb współpracy, ale odmówiłam, bo nie mam zamiaru pisać spamów u kogoś na blogu by poklikał w linki, bo ja za to dostanę za darmo chińską szmatę. Najgorsze jest to, że nawet znane i szanowane blogerki się za to wzięły… To żenujące. A do tego pochwały an fanpagu sponsora jaki to nie jest wspaniały i cudowny. Mnie najbardziej boli to, że ja poświęcam wiele czasu mojemu blogowi, a zauważane są osoby, które biorą wszystko. Blog jest średniej jakości, a wpisy to kilka zdań i to w większości zawierające opis producenta… Ale już się zdecydowałam nie przejmować tym, tylko robić swoje.Wolę nie mieć super propozycji, ale przynajmniej wiem, że sama decyduje co jest publikowane na blogu. Pozdrawiam!

    http://landvanity.blogspot.co.uk/

  • Współpraca z firmami to coś, co – mam nadzieję – jeszcze przede mną. Ale ja jestem z tych, co się cenią. Co prawda nie prowadzę bloga poświęconego modzie czy kosmetykom, ale uważam, że takie sprzedawanie się za nic jest psuciem własnej marki i robieniem do własnego gniazda. Masz rację – to wszystko ma wiele wspólnego z szacunkiem do siebie i swojej pracy.

  • To jest śmiech na sali… Co prawda uważam, że blogerzy, dodając miliard postów dziennie przyczyniają się do powstawania takiego zjawiska. Doszliśmy do stanu, gdzie bardziej liczy się ruch na stronie niż rzetelna opinia. Oczywiście nie generalizuję, ale te nieszczęsne staniki są kierowane właśnie do takich autorek. Dużo postów o niczym, nabijanie wejść i proszę, mają swoje 10% zniżki.
    Cierpi na tym bardzo blogowanie samo w sobie. Kiedyś mogłam śmiało kupić zrecenzowany na blogu produkt – wiedziałam, że ktoś go porządnie sprawdził przez dłuższy okres czasu, w różnych warunkach i dokładnie opisał za i przeciw. A teraz? Recenzja dodawana w dniu zakupu, promowanie marek w zamian za 5ml próbkę itp. itd.
    Liczę, że świat bloggerów się jeszcze otrząśnie z tego marazmu, bo to wszystko zmierza w przeciwnym kierunku niż powinno.

  • Ogromnie dużo prawdy w tym, co piszesz. Właśnie przygotowuje się do napisania maila do jednej z firm ekologicznych. Może chciałabyś mi poradzić, jak mogłabym to zrobić konkretnie? Mam już wizję, ale nigdy nie widziałam takiej propozycji współpracy.
    Pozdrawiam 🙂

    • Nie jestem specjalistką, ale na pewno warto napisać o korzyściach, jakie firma może uzyskać dzięki współpracy z Tobą 🙂 poza tym, oczywiście, przedstaw siebie i swojego bloga.

  • Szacunek do samego siebie w każdej kwestii jest bardzo ważny. Czy to w relacjach partnerskich, koleżeńskich , czy tak jak piszesz w biznesowych.

    Wiadomo, że początkujący blogerzy nie mogą liczyć na wiele, ale też (tak jak piszesz) powinni znać swoją wartość i nie łykać byle czego za byle co!

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

  • Parsknęłam raz w monitor, gdy koleżanka pochwaliła się, że dostała gumę do żucia od firmy…oh god. No co poradzić. Ludzi trzeba uczyć nawet takich rzeczy jak "nie dać się zeszmacić" za przeproszeniem.

  • Ja propozycji współpracy jeszcze nie miałam. Ale zgodzę się z Tobą. Nie warto się sprzedawać za bluzkę czy parę spodni. A większość blogów tak robi piszą o współpracę a potem spamują żeby im klikać w linki. Takie blogerskie żebractwo w stylu "pandy" 🙂

  • Raz miałam podobna sytuację. Najśmieszniejsze jest to, że firma sama się do mnie zgłosiła i wtedy zaczęła wybrzydzać na małą ilość lajków na facebooku. Śmiać mi się chciało, bo przecież sami się zgłosili, a potem takie obiekcje:). Masz rację trzeba się szanować. Jeśli ma się ustalone jakieś zasady, na których jest się w stanie zgodzić na współpracę, to trzeba się ich trzymać. W końcu przecież budujemy swoja markę.

  • gin

    Ja właśnie dostałam pierwszego w życiu maila od jakieś firmy z pytaniem, ile bym chciała za artykuł sponsorowany na blogu… I nie mam pojęcia, co z tym zrobić, bo z jednej strony byłoby fajnie, a z drugiej, po czytaniu artykułów takich jak Twój, mam poważne lęki…

    • Jeśli firma pisze pierwsza, to wejdź w to, ale stawiaj warunki, które będą dla Ciebie korzystne i na nic innego się nie zgadzaj! 🙂