Miejsca przyjazne rodzinom niekoniecznie są dla dzieci — Park Miniatur.

Miejsca przyjazne rodzinom niekoniecznie są dla dzieci — Park Miniatur.
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula

Latest posts by Paula (see all)

W weekend odwiedziłam z moim chłopakiem, mamą, oraz babcią Park Miniatur w Inwałdzie. Postanowiłam nie tylko napisać krótkie sprawozdanie z wycieczki, ozdobione zdjęciami, ale również zaapelować do rodziców małych dzieci, żeby nie zabierali w takie miejsca swoich pociech
Już wyjaśniam, dlaczego. 

Park Miniatur, Inwałd, gdzieś na południu Polski.
Dookoła znajduje się jeszcze kilka świetnych miejsc przyjaznych rodzinom — park ozdobiony portretem papieża Polaka zrobionym z kwiatów, mini zoo, zamek i park ruchomych smoków, oraz Dinolandia. 
Mimo to ludzie całymi rodzinami zjeżdżają się właśnie do Parku Miniatur, gdzie można obejrzeć najsłynniejsze budowle z Polski i reszty świata, pojeździć na mniejszych i większych karuzelach, zgubić się w krzaczastym labiryncie, oraz spędzić czas w kinie 5D. 
Czas mija bardzo przyjemnie, chociaż chodzenia i oglądania jest naprawdę wiele.
Każda budowla w Parku jest idealnie odwzorowana, jest co podziwiać i przy czym robić zdjęcia. 
Jak jednak cieszyć się dniem, jeśli wszędzie dookoła słychać krzyki dzieci? 
Ponad trzydzieści stopni ciepła, krzyżujące się alejki i rodzice, każący swoim nic nie rozumiejącym trzylatkom ustawiać się do zdjęć na tle miniaturowych zameczków i kościółków.
Drodzy rodzice! Wasze dziecko nie ma pojęcia, co to za budowla i dlaczego jest taka mała, a fotka obok niej zupełnie go nie satysfakcjonuje! Radość da mu jedynie karuzela. 
Ale Wam się nie chce czekać, aż dziecko n-ty raz wsiądzie do wagonika malutkiej kolejki, nie macie też ochoty wchodzić z nimi na większe atrakcje, gdzie maluchy niechodzące jeszcze do szkoły muszą być pod opieką dorosłych. A więc ciągniecie je dalej, aby kontynuować sesję z miniaturowymi Tatrami w tle, a dziecko płacze
Tak mija Wam popołudnie, które wszystkich denerwuje. 
Dzieci, bo nie rozumieją, czemu trzeba tyle chodzić i robić tyle zdjęć, skoro zaraz obok stoją cudowne karuzele. 
Rodziców, bo chcieli przecież pochwalić się na Facebooku rodzinną wycieczką, a tutaj już brak im sił na siłowanie się z pociechami.
I przechodniów, którzy przyjechali odpocząć, a co chwilę mijają głośną, krzyczącą rodzinkę, która wchodzi w kadr fotografującym miniatury i usiłuje i uspokoić swoje głośne, niezadowolone dzieci.
Jedyne, co chciałabym przekazać, to to, że są o wiele lepsze miejsca „przyjazne rodzinom”. Kochani rodzice, przed każdą wycieczką dobrze się zastanówcie. Jeśli wybieracie się gdzieś z dziećmi, to wybierzcie miejsce, które również dla nich będzie atrakcyjne
A Wy lubicie wycieczki do parków rozrywki, itp? 
Też przeszkadzają Wam rozkrzyczane dzieci i często (bez urazy!) bezmyślni rodzice? 
A może też byliście kiedyś w Inwałdzie? Jeśli tak, to jak wrażenia?