Jak światowi giganci zjadają nas na śniadanie?

Jak światowi giganci zjadają nas na śniadanie?
Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, fanka seriali, kocia i psia mama, przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Znam naprawdę niewiele osób, które nie lubią zakupów, szczególnie, jeśli wiążą się z nimi sezonowe promocje. W ubiegłym miesiącu dawałam Wam sprawdzone przeze mnie rady, jak oszczędzać na zakupach i na co uważać na promocjach, a dzisiaj przychodzę z ostrzeżeniem, na co warto zwrócić uwagę, żeby najzwyczajniej w świecie nie zostać oszukanym podczas zakupów w popularnej sieciówce. Zapraszam do rozwinięcia!

To, że New Yorker, bo o nim będzie dzisiaj mowa, już jakiś czas temu zszedł na psy, nie jest żadną tajemnicą. Sprzedawane tam ubrania zazwyczaj są kiepskiej jakości, materiały, z których powstają, pozostawiają wiele do życzenia, a ceny — biorąc pod uwagę to, jaki towar jest tam oferowany — są po prostu wzięte z kosmosu.
No ale cóż, zdarza się najlepszym. Ten spadek formy i wzrost cen dałoby się przeżyć, gdyby klient był traktowany tam z szacunkiem. Niestety, klient może poszczycić się wyłącznie tym, że jest oszukiwany. 
Przydarzyła mi się kiedyś taka sytuacja: byłam na zakupach z mamą, która właśnie w New Yorkerze wybrała dla siebie jakieś przecenione koszulki na ramiączkach. Po powrocie do domu okazało się, że ceny z „promocji”, na naklejonej na orginalną metkę cenówce, były o 5 zł wyższe, niż ceny z tej właśnie orginalnej metki. Na jednej koszulce na ramiączkach (takiej sobie jakości) New Yorker zarabia o 5 zł więcej, niż powinien. A traci na tym klient, bo zamiast 10 zł z metki, płaci 15 zł z nowej cenówki.
Wczoraj znowu byłam w New Yorkerze, tym razem z chłopakiem. Też szukał koszulek, a ja, widząc ogromny napis „promocja” nad wieszakiem i naklejone nowe cenówki na metkach, postanowiłam sprawdzić, o ile zostały przecenione. Ponownie okazało się, że orginalna cena była o kilka złotych niższa, niż cena promocyjna. 
Postanowiłam wejść na profil New Yorkera na Facebooku i… znalazłam kilka postów niezadowolonych klientów (nie tylko z Polski), którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. 
Pozwoliłam sobie zrobić screeny i umieścić je na blogu, bez nazwisk i zdjęć autorów wpisów. 
Zdjęcia zamieściła Czeszka, pod spodem komentarz Polaka. 
New Yorker próbuje się tłumaczyć, zamieszczając podobne wiadomości pod każdym negatywnym postem, lub zdjęciem z dowodem oszustwa. Czy takie tłumaczenie ma sens? Zostawiam Was z tym pytaniem.
10 zł to duża różnica, to już nie są grosze, obok których można przejść obojętnie. A 15 zł, jeśli porównać informację na stronie internetowej, a to, co faktycznie musimy zapłacić? 
Kochani, apeluję! Nie dajcie się oszukać! 
Jeśli widzicie, że cenówka z „promocją” w New Yorkerze jest naklejona tak, żeby nie było widać wcześniejszej ceny, to prawdopodobnie jesteście oszukiwani. 
Może warto delikatnie odkleić część naklejki z promocyjną ceną i sprawdzić, czy ta pod spodem aby na pewno nie jest niższa? 
A jeśli znajdziecie się w takiej sytuacji — reagujcie! Giganty takie, jak New Yorker i tak zarabiają na nas wystarczająco dużo. Nie dajmy się oszukiwać i okradać!
Zachęcam także do robienia zdjęć i wrzucania na oficjalnego Facebooka New Yorkera. Może opamiętają się, kiedy zobaczą, że ludzie nie dają się nabrać. 
Jeśli ktoś z Was znalazł się w podobnej sytuacji, niech mówi o tym głośno. Kilka zdjęć oszukanych metek i jeden post na ten temat może nie przynieść żadnego efektu, ale jeśli będzie nas więcej, możemy chociaż trochę powalczyć o sprawiedliwość. 
W końcu to my jesteśmy klientami i od nas zależy, gdzie się ubieramy. Jeśli będziemy świadomi tego, jak nasze ulubione sieciówki nas oszukują i okradają, i nie będziemy kupować swoich ubrań na takich „promocjach”, możemy coś zdziałać. Chodzi o nasze pieniądze, a szkoda zostawiać je u oszustów. 
Co sądzicie o całej tej sytuacji? 
Jak myślicie, co można zrobić, żeby dać New Yorkerowi do zrozumienia, że nie chcemy być dłużej okradanymi naiwniakami? 
I przede wszystkim, czy jakiekolwiek działania, Waszym zdaniem, mogą coś zdziałać? 


  • Mnie z New Yorkera sprawdzaja sie koszulki, zwykle bokserki i takie na cienkich ramiaczkach. mam chyba każdy kolor. I cena przy kasie nie roznila sie od ceny na metce. Kupowalam ostatnio czapke i spódniczke na przecenie, i też nie zostalam oszukana . Nie wiem od czego to zależy 😉

  • Anonimowy

    Mi dzisiaj zdarzyła się identyczna sytuacja… góra od stroju… naklejona cena 69.95… a pod spodem, zamazane czarnym markerem 59.95… hmmm … nie powiem że byłam zadowolona z tego faktu … :/

  • Anonimowy

    Rzeczy w przecenie mają czerwone metki. Te na zdjęciach mają białe więc nie jest to żadna promocja.
    Nie chcę tłumaczyć NY, ale każdy sklep z czasem zmienia ceny. Jeśli na magazynie jest dużo towaru to sklep sam musi zmienić cenę na metce.
    Pozdrawiam

    • W opisanej przeze mnie sytuacji naklejone cenówki były czerwone/pomarańczowe, a mimo to cena na nich była wyższa, niż pod spodem. I to ta promocja, tak?
      Zmiana ceny na wyższą bez poinformowania o tym klienta nie jest wobec tego fair, tym bardziej, jeśli trąbi się, że to "przecena".
      Również pozdrawiam 🙂

  • ostatnio coraz częsciej widzę na różnych portalach skargi własnie na ten sklep i przyznam, że przez takie akcje stracił wiele klientów i jesli choć raz ktos przeczytał o tej sprawie, to automatycznie sprawdza te ceny w sklepie. niestety czasem droga na skróty nie opłaca się.
    odbiegając od tematu – uwielbiam design tego bloga!

  • W życiu nie pomyślałabym, że ta firma tak oszukuje. W prawdzie nie często tam kupuję, ale… teraz to nie wiem, czy w ogóle będę…
    http://written-by-life.blogspot.com/

  • Nie wiedziałam o tym, masakra. :/ Będę sprawdzała teraz w każdym sklepie metki.

    • W innych sklepach się z taką praktyką nie spotkałam, ale warto być ostrożnym i nie przepłacać.

    • Anonimowy

      Warto też uważać na Cropp'a i House'a. Ja kupiłam tam portfel w "promocyjnej", wyższej cenie.

  • To teraz będę uważać na wszelkie "promocje". Ja w sumie rzadko kupuję w sieciówkach. Mam swój jeden ulubiony sklep w Katowicach, gdzie studiuje, a trafiają tam końcówki kolekcji i jest naprawdę tanio, a ciuchy są świetne. Ten post pokazuje, że marka oszukuje klientów, jej wizerunek bardzo na tym ucierpi, ale sami są sobie winni. Dzięki Bogu za Blogerów, którzy wyłapują takie rzeczy i o nich piszą 🙂
    Pozdrawiam,
    Gaba

    • Co prawda mój jeden post raczej niewiele zmieni, mogę ostrzec najwyżej parę osób, ale mam nadzieję, że jeśli ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji, to pójdzie moim śladem i też spróbuje to trochę rozgłosić 🙂
      Btw, też studiuję w Katowicach, może podzielisz się ze mną adresem tego sklepu? 😉

  • Nie kupuję w NY bo dla mnie to takie szmaty do podłogi na 'ino roz'. A tłumaczenie, że cena się zmienia z powodu kursu walut… Na na na na na.

    • Nic dodać, nic ująć 🙂

  • Giganty, takie jak New Yorker, niesamowicie z nas zdzierają. A cena w żadnym przypadku nie przekłada się na jakość. Najbardziej niesprawiedliwie traktowani są jednak pracownicy produkcji tych ubrań… Pisałam u siebie na blogu ostatnio poradnik "Jak kupować ubrania, żeby być fair?", gdzie między innymi pokazałam jak wygląda podział pieniędzy i ile ma z tego marka… W głowie się nie mieści, jak można tak wykorzystywać innych.

    http://www.littlecupofart.pl – blog o modzie, sztuce i kulturze 😉 – polecam przeczytać ten poradnik 😉

    • Tym bardziej jestem zbulwersowana — bo podnosi się cenę o 5 czy 10 zł, ze wszystkich sprzedanych w ten sposób rzeczy ma się zysk 1000 zł, a ani grosz nie trafia do osób, które ciężko pracują przy produkcji, albo chociaż przy kasie. Wszystko idzie do góry, jakby szefowie mieli za mało hajsu.

  • Ja tam nie kupuję, ale zdarzyła mi się podobna sytuacja w markecie. Patrzę i rafaello (bez promocji:11,99) z promocją 16,59. To pytam sie gdzie jest ta promocja?? Może dla nich promocja to podwyższanie cen?

  • O tego typu dziwnych akcjach niejednokrotnie słyszałem. Uważam jednak, że NY ma prawo do "podnoszenia" ceny i robienia z tego promocji, jest to normalna praktyka w bardzo wielu firmach. Wystarczy przejść się do sklepów – dwa miesiące przed świętami, wiele sklepów podnosi – by na święta "troszkę" opuścić i zrobić promocję.

    Co do NY – gdybym czuł się oszukany, więcej bym do sklepu nie poszedł. Boleć może jedynie to, że obsługa sklepu nie pokusi się o wymianę metki, a lepi "wyższą" promocję na cenę niższą – bez promocji.

    A jaka jest prawda – to i tak nie dojdziemy. Czy coś z tym da się zrobić – tak, nie kupować w New Yorker. Bo nawet jeżeli masowo będziemy zgłaszać takie incydenty do NY, po prostu będą kleić inne metki, aby nie dało się zobaczyć poprzedniej ceny.

    Z kolejnej strony – z punktu widzenia przedsiębiorcy, wiem jakie są zmienne i jak wiele jest wyznaczników opłacalności, więc jeżeli idzie info, że koszulki mają być 5zł droższe – to będą 5zł droższe. NY nie jest firmą wszechwiedzącą, więc i Tobie zadam pytanie.

    Czy gdybyś widziała, że koszulka sprzedaje się po 15zł, a wcześniej po 10zł bez promocji nie sprzedawała się – nie kleiłabyś nowych metek z wyższą ceną – byle sprzedać ? Biznes is biznes jak to mówią i tu podobno nie powinno się mieć sentymentów.

    Problem jest jedynie z tymi promocjami, uważam że powinna być ustawa. Że kiedy firma ogłasza promocję, musi być faktycznie 20-30-40-50 czy X% od ceny oficjalnej. Jednak mamy taki rynek, że promocje – istnieją tylko dla naiwnych. A to już jest przykre, szczególnie że zatacza coraz szersze kręgi.

    • Podnoszenie ceny i robienie "promocji", czyli po jakimś czasie obniżanie do ceny pierwotnej rzeczywiście jest w sieciówkach normalne (czy jest ok — to inna sprawa), ale tutaj nie o to chodzi. Chodzi o podwyższanie ceny po to, żeby później jej nie obniżyć, tylko, żeby tą wyższą cenę nazwać "promocją".
      Ja rozumiem, że czym większa firma, tym bardziej chce zarobić na naiwniakach, jakimi część z nas niewątpliwie jest, ale naprawdę można to zrobić w taki sposób, żeby być fair wobec klienta i nie stracić jego zaufania.

  • No właśnie ktoś dobrze napisał, że nawet nie chodzi o pieniądze tylko o to w jaki sposób traktują klientów

  • Jakoś nigdy nie zaglądałam pod promocyjne metki, zacznę 🙂

  • Oj wiem coś o tym bo też miałam okazję pracować dla jakże znanej marki LPP, oczywiście muszą jakoś zarabiać, często zdarzały się tego typu sytuacje i trzeba było przemetkowywać, jak wiadomo wszystko pochodzi z chin :)) buziaki !

  • Kiedyś spotkałam się z tym w jakimś obuwniczym sklepie. Zadowolona z promocji już stałam w kolejce po zakup obuwia, ale z ciekawości sprawdziłam, ile kosztowało wcześniej. I było o 20 zł tańsze… Mam nadzieję, że sklepy kiedyś przestaną nas oszukiwać!

    matrelsy.blogspot.com

  • kurcze, omijałam zawsze NY i chyba nadal tak pozostanie 🙁

    http://mymaroonglasses.blogspot.com

  • trzeba starannie odkleić ich super "przecenę" i tym sposobem nie dać się oszukać 🙂

  • Jestem też ciekawa, czy robi tak każdy New Yorker, czy może tylko konkretne sklepy, gdzie pracownicy, któzy mają jakis procent od sprzedaży w dany dzień kombinują, co zrobić, by było jej więcej. Bo z drugiej strony patrząc, sieciówka, która dopuszcza się takiego oszustwa może być skazana na porażkę… co bym zrobiła, jakbym chciała im dopiec? wysłałabym zdjęcia do pudelka 😉 a co tam

    • Mocne z tym pudelkiem 😀 wydaje mi się, że to nie zależy od pracowników, tylko to odgórny nakaz albo dla wszystkich sklepów, albo np. dla tych, które przynoszą najmniej zysku i trzeba to zmienić…

  • Ja zawsze starannie przeglądam metki, to podstawa moich zakupow!
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

  • Jakie oszukanstwo 😮
    Warto zwracać uwagę na poprzednią cenę 😉
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna ;*

  • Nie robię zakupów w New Yorkerze – w sumie to mam tylko jedną bokserkę z tego sklepu i jak to bokserka – jest normalna. Zacznę zwracać uwagę na te metki, bardzo fajnie, że o tym piszesz 🙂

  • Nawet o tym nie wiedziałam! Dobrze, że piszesz. Od tej pory będę uważnie sprawdzać metki.

  • Nawet o tym nie wiedziałam! Dobrze, że piszesz. Od tej pory będę uważnie sprawdzać metki.

  • Wow! Nie wiedziałam o tym i się zbytnio nie przyglądałam. Rzadko tam kupuję , ale mam wyjątkowo udaną kurtkę- parkę z tego sklepu którą kupiłam wlaśnie na wprzedażach za 39,99 😉

  • Sprzedawane tam ubrania zazwyczaj są kiepskiej jakości, materiały, z których powstają, pozostawiają wiele do życzenia, a ceny — biorąc pod uwagę to, jaki towar jest tam oferowany — są po prostu wzięte z kosmosu. – DOKLADNIE!

    Juz od dobrych kilkunastku miesiecy tam nie zagladam, zbyt duzo razy sie przejechalam na jakosci materialow…

    http://www.arakumla.blogspot.com – lifestyle
    http://www.dutkanatalia.blogspot.com – fotograficznie

  • Nie ładnie z ich strony, ale to chyba nie tylko ten sklep tak oszukuje. Na + dla sklepu mogę powiedzieć tyle, że uznali mi reklamację legginsów, które się rozciągnęły po pierwszych dwóch razach ubrania – chociaż wyglądały na solidne i na takie same jak moja Sis kupiła u nich dwa lata temu i do tej pory nosi bo są w dobrym stanie. Zaryzykowałam i kupiłam u nich płaszcz zimowy 40% wełny w składzie więc nie jest tak źle no i fason mi odpowiadał:) zobaczymy jak będzie się spisywał w kolejnych latach.