Okiem studenta: jak znaleźć idealną pracę.

Paula

Paula

Miłośniczka pisania, pasjonatka planowania imprez, kocia mama i przyszła żona. Blogerka, edytorka, korektorka, fotografka, graficzka: w blogowym świecie — człowiek orkiestra.
Paula
Cześć. Dziś postanowiłam odłożyć na chwilę naukę, przerwać rozsyłanie CV, wyłączyć ulubiony serial i — motywowana doświadczeniami z ostatnich tygodni — napisać mały poradnik o tym, jak znaleźć pracę, jednocześnie się ucząc.

1. Status ucznia/studenta
Niemal w każdym ogłoszeniu — czy to szukają sprzątaczki, pani na kasę, kucharza, czy pracownika biurowego — wymagany jest status osoby uczącej się. Pracodawca, zatrudniając taką osobę, ponosi nieco mniejsze koszty, dzięki czemu czasami może nawet zaoferować jej wyższe wynagrodzenie, niż komuś z tytułem magistra! A więc zasada numer jeden: bądź wiecznym studentem, a szybciej znajdziesz pracę i więcej zarobisz. 

2. Nieograniczona dyspozycyjność
Studiuję dziennie, ale mam plan zajęć, który pozwala mi poświęcić tylko dwa i pół dnia w tygodniu na chodzenie na zajęcia (!), a resztę przeznaczyć na pracę. Jest dla mnie jednak oczywiste, że jako dwudziestoletnia osoba chcę czasami gdzieś wyjść ze znajomymi, albo najnormalniej w świecie odpocząć. Niestety, bywa z tym różnie, bo gdy zgłaszam się do DORYWCZEJ pracy, gdzie podobno można dostosować do siebie ELASTYCZNY GRAFIK, w 90% przypadków słyszę: „Te trzy dni, które pani oferuje to trochę mało, czy może pani przychodzić też w weekendy?”. A więc druga, nie mniej ważna rada: nie jedz, nie śpij i nie miej życia towarzyskiego. Cały czas, którego nie spędzasz w szkole, przeznacz na pracę. 

3. Wolontariat
Często znajduję w internecie informacje, że poszukiwani są dziennikarze do pracy zdalnej w portalu internetowym. Jako, że takie zajęcie pokrywałoby się z moimi zainteresowaniami oraz kierunkiem studiów, zazwyczaj od razu przesyłam próbkę swoich tekstów i czekam na odpowiedź. I równie szybko ją dostaję: „Jesteśmy zainteresowani współpracą z panią. Prosimy o wypełnienie przesłanej w załączniku umowy i przesłanie jej w ciągu tygodnia. Umowa zobowiązuje panią do przesyłania trzech tekstów długości X znaków tygodniowo przez okres trzech miesięcy”. Wszystko fajnie, tylko po przeczytaniu umowy okazuje się, że to wolontariat, czyli ja co tydzień przesyłam dziesięć stron moich tekstów zupełnie za darmo. Nic, tylko brać! Zasada trzecia; pieniądze się nie liczą, studenci pracują za darmo, a jedzenie kupi się samo.

Tak właśnie wygląda moja sytuacja. Od jakiegoś czasu szukam nowej pracy i na każdej rozmowie kwalifikacyjnej spotykam się z co najmniej jednym z wymienionych wyżej punktów. Szkoda, że pracodawcy postrzegają studentów jako tanią siłę roboczą, przez co albo nie można znaleźć pracy, albo trzeba zawalać zajęcia, jeśli chce się pracę utrzymać.
Mam nadzieję, że spodobał Wam się taki trochę żartobliwy, a z drugiej strony przedstawiający bardzo smutną prawdę post. Może Wy też spotkaliście się z podobnymi absurdami, szukając pracy? Zapraszam do komentowania! 🙂 


  • wieczny student.. hmm wole jednak skończyć te studia po 5 latach 😀

    • Patrząc na koszty powtarzania niektórych zajęć, też wolę nie pracować i studiować 5 lat, niż pracować i całą wypłatę oddawać uczelni jako opłatę za pochodzenie kolejny raz do tych samych przedmiotów 😉

  • Niestety na rynku pracy nie jest kolorowo…

    • Żebym to jeszcze pisała o "poważnym" rynku pracy, a nie tylko call center i fast foodachach, do których szuka się taniej siły roboczej, którą można wymieniać co kilka miesięcy…

  • Ja właśnie mam zamiar w tym roku podjąć studia bądź studium wszystko jeszcze do przemyślenia… Dla mnie największym problemem chyba w znalezieniu pracy będzie znaczny stopień niepełnosprawności, także chyba nawet legitymacja studencka nie da mi zbyt wiele 🙂 a co dopiero jakieś ciekawe zajęcie, niż stanie przy taśmie 🙂

    • Co ciekawe, bardzo często w ogłoszeniach pisze, że poszukiwane są osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności i to głównie do dość ciężkich zajęć. Nie wiem, jak osoba niepełnosprawna ma sobie sama poradzić z wykładaniem ciężkiego towaru na wysokie półki, itp. W każdym razie życzę powodzenia i trzymam kciuki, żebyś dostała się na wymarzone studia i zaraz potem znalazła dobrą pracę 🙂

    • No własnie,o tym mówię… ze są oferty, żeby pracodawca był zwolniony z opłat, ale bez przesady, gdzie mi nic nie można dźwigać np ;/ Ja też miałam włosy do pasa, ale od 5 lat tak mi się kruszyły ze taka długość była dla mnie już wieeeelka 🙂 polecam pić dużo pokrzywy połączonej z zielona herbatą, naturalne szampony no i wspomaganie tabletkami 🙂

  • Najlepiej jest mieć 25 lat, brak dzieci, kredytu i zobowiązań, posiadać status studenta i mieć jednocześnie 3 fakultety oraz 10 lat doświadczenia 😉 Wymarzony pracownik dla pracodawcy :)!